Serce i Rozum

Iwona Kubis
Iwona Kubis

Pisząc ten tytuł – z uśmiechem pomyślałam o słynnej reklamie, gdzie występowały Serce i Rozum wyglądające jak … Maskotki.

Pozycja Serca i Pozycja Rozumu

Serce i Rozum toczą ze sobą ciągłą walkę o nasze decyzje i uczynki. Czy jest sposób aby jakoś je … pogodzić? Owszem, chociaż wielu specjalistów twierdzi, że Serce i tak zawsze zwycięży 😊.

Iść za głosem serca?

Czy to zawsze oznacza, żeby zostawić rozsądek a używać tylko emocji? Ależ nie. To oznacza wybór pomiędzy „chcę” a „muszę”. Jeśli działamy z pozycji „muszę”- to rzadko jest w tym radość i satysfakcja. Temat ten poruszam szerzej w artykule: Ilu dawek Pewności Siebie potrzebujesz?

Działania z Pozycji Serca (chcę) dają nam poczucie szczęścia, zadowolenia, mamy też lepsza motywację, kiedy chcemy, a nie musimy.

Kiedy Rozum mówi \”rzuć, idź\” Serce potrafi powiedzieć \”zostań\”

I co wtedy?
Zaczyna się ‘Przepychanka emocjonalna”. Rozum walczy z Sercem, a Serce z Rozumem. Jeśli w tym samym czasie dołączy się do walki ktoś z zewnątrz – osoba typu „racjonalny doradca”-przewaga jest po stronie rozumu. A Serce rozpacza…

Problem emocjonalno-racjonalnego wyboru

To co zrobić? Czy zaufać rozumowi, czy sercu?
Zwykle odpowiadam klientom tak: Zrób i jedno i drugie. Wysłuchaj rozumu, kieruj się sercem, zrób tak, żeby Tobie było dobrze i żeby nikt przez Ciebie nie płakał…

Kierując się intuicja i prosząc o wsparcie z Góry (niezależnie w kogo wierzysz tam, na górze- to może być Bóg, Siła Wyższa, Zbiorowa Świadomość) – pokieruje Cię prawidłowo.
Dlatego używaj jednego i drugiego, bo już przy urodzeniu dano Ci i Serce. I rozum.

Używaj prawidłowo!

Rozumu, tam, gdzie potrzeba racjonalizmu, dystansu, oceny, obliczeń. NIE kalkuluj w przyjaźni ani w miłości, bo to się po prostu… nie opłaca.
Serca używaj tam, gdzie wiesz, że nadmierne emocje nie poplączą Ci drogi… Wyważaj uczucia i pamiętaj: jeśli ktoś mówi: „Spadł mi kamień z serca”

…. że Serce jest do kochania, a nie do dźwigania kamieni..

Podziel się wrażeniami w komentarzach!

Jak przestać myśleć? cz.2

Iwona Kubis
Iwona Kubis

Chodzi oczywiście nie o to, aby przestać myśleć w ogóle, tylko, żeby uwolnić się od niechcianych i obciążających myśli!
W życiu każdego człowieka nadchodzi taki czas, kiedy chcesz o kimś albo o czymś zapomnieć. Często wydaje się to jedynym sposobem uwolnienia się od trudnych emocji, które towarzyszą myśleniu o TYM i przeżywaniu TEGO po raz nie wiadomo który. Kiedy masz już TEGO dość, kiedy TO umęczyło Cię już do granic możliwości jedyne, czego pragniesz, to o przestać TYM myśleć!

Poznaj kolejne pomocne techniki:

Motywacyjny Zakaz wjazdu

Dlaczego motywacyjny? Bo motywuje Cię do utrzymania dyscypliny! Nie zaglądasz, a gdy już będzie można to może zajrzysz! Dlaczego to takie ważne? Bo na zamykanie potrzebny jest czas! Pozwól emocjonalnej ranie się zagoić!

Nie zdrapuj strupów- niech same odpadną!

Chodzi oczywiście o strupy na emocjonalnej ranie. Jeśli porównania wydają Ci się drastyczne – spieszę Cię zapewnić – że jest to celowe!
Lepiej zapamiętasz!
Lepiej zastosujesz!
Pozwolisz, aby zbudowały się Nowe Ścieżki Neuronowe w Twoim mózgu!
A jeśli Cię kusi…. podejrzeć i rozdrapać- to zagumkuj sobie ostrzeżenie! 😉

Technika Kontroli „Gumka-Recepturka”

Dla tych, którzy nie pamiętają zamierzchłych czasów 😊 – przypomnienie:
Gumka recepturka została wynaleziona przez Stephena Perry’ego, który w 1844 roku złożył podanie o dotyczący jej patent, który uzyskał 17 marca 1845 roku. Pierwotnie służyła do spinania luźnych stron czy innych papierów. Służyła także do przytwierdzania papierowej recepty do buteleczki z lekarstwem, skąd wywodzi się jej polska nazwa.

ZA: pl.wikipedia.org/wiki/Gumka_recepturka

Jak stosować Gumkę jako dyscyplinę? kliknij poniższy link i obejrzyj film instruktażowy!
Gumka Dyscyplinująca

Odkładanie na półkę

Odkładam na półkę. Tak jak książkę, którą przestaję czytać.
Czy do niej wrócę? Być może, ale teraz się nad tym nie zastanawiam. Odkładam i już.
A jeśli temat/osoba-wróci – to sięgnę na półkę i wezmę „temat” z powrotem i dopiero wówczas zdecyduję jak będę się nim zajmować. Może też w ogóle nie będę się nim zajmować! I odłożę z powrotem.
Najważniejsze- NIE zastanawiam się nad tym TERAZ.

Zacznij ćwiczyć od zaraz i podziel się wrażeniami w komentarzach!

Jak przestać mysleć?

Iwona Kubis
Iwona Kubis

Chodzi oczywiście nie o to, aby przestać myśleć w ogóle, tylko, żeby uwolnić się od niechcianych i obciążających myśli!
W życiu każdego człowieka nadchodzi taki czas, kiedy chcesz o kimś albo o czymś zapomnieć. Często wydaje się to jedynym sposobem uwolnienia się od trudnych emocji, które towarzyszą myśleniu o TYM i przeżywaniu TEGO po raz nie wiadomo który. Kiedy masz już TEGO dość, kiedy TO umęczyło Cię już do granic możliwości jedyne, czego pragniesz, to o przestać TYM myśleć!

Jak wyrzucić TO z Twojej głowy?

Bardzo często spotkam się z takimi sytuacjami, słyszę to pytania: „Ja mam już dość, jak o niej, o nim zapomnieć, Pani Iwono?” albo: ”Jak mam o tym nie myśleć?”
Ponieważ jestem, podobnie jak i moi klienci, człowiekiem narażonym na takie sytuacje – sama niejednokrotnie toczyłam wewnętrzne walki ze sobą, męczyłam się albo wręcz udręczałam (żeby nie powiedzieć: „katowałam!”) własnymi emocjami i bezsilnością…aż kiedyś doszłam do wniosku:

Dość TEGO!

Jak już mam zużywać energię na myślenie, to chociaż zacznę wymyślać coś, co mi pomoże pozbyć się TEGO! Może zadziałała w moim przypadku technika „na umęczenie”, w każdym razie zadziałała skutecznie!. Potrzeba-matką wynalazku. Potrzebę stwierdziłam u siebie-ogromną! Chciałam działać, chciałam pozbyć sie ciężaru. I wymyśliłam. Tutaj pragnę podzielić się z Wami tym, co pomogło mi osobiscie, a potem wielu osobom, którym te techniki podpowiedziałam.

Bazą do pierwszej techniki była pewna zawiła sytuacja w moim życiu (w którą oczywiście wpakowałam się na własne życzenie😉. Przerobiłam już etap złości na siebie, żalu do innych i stwierdziłam, że dźwigać TEGO już dalej – nie chcę.

A zatem oto tu i teraz dla Ciebie zupełnie gratis Dwie Techniki.
Obie łatwiej zrozumieć myśląc o czytaniu książki.

Zamknięty Rozdział

Czytasz swoją Książkę Życia. Pewien rozdział już masz przeczytany. I nie chcesz już do niego wracać. Postanawiasz: zamykam go! Ponieważ nasz mózg boi się sytuacji nieodwracalnych i często broni się przez wszelakimi „Już nigdy” „Na zawsze” czy „Więcej się do niego nie odezwę” – trzeba dodać do tej techniki pewne dodatkowe warunki.

UWAGA: Są sytuacje, kiedy powyższe zdania wypowiadasz z wiarą i satysfakcją, ale to co innego, bo wtedy kiedy je wypowiadasz naprawdę chcesz wierzyć (i wierzysz!) że np. już NIGDY do niej nie zadzwonisz. Kiedy jednak stosujesz Świadomą Technikę Zamykania i nie budujesz tego stwierdzenia na złości czy determinacji, Twój mózg najzwyczajniej może tego „nie kupić”!

Dlatego pamiętaj, że możesz:

  • Zajrzeć do rozdziału, ale świadomie…
  • Zajrzeć wtedy, kiedy czujesz,że to Ci nie zagraża emocjonalnym rozstrojem
  • Zaglądasz jak na albumu z fotografiami
  • Najlepiej dać sobie taki czas „Zakazu wstępu”

O tym jak zastosować Motywacyjny Zakaz Wstępu i Gumkę jako dyscyplinator -przeczytasz w następnym odcinku!

Kiedy pragniesz za bardzo

Iwona Kubis
Iwona Kubis

Zapewne znasz kilka przykładów z życia (swojego lub innej osoby) – kiedy bardzo nam na czymś zależy, robimy co w naszej mocy… a wyniku nie widać. I w pewnej chwili zrezygnowani, zawiedzeni, często bezsilni – machamy ręką i.. raptem zaczyna się dziać!
I dostajemy to, o co tak bardzo prosiliśmy i na co tak bardzo czekaliśmy.

JAKIE PRAWO TU DZIAŁA?

Wówczas zadajesz sobie pytanie, o co tu chodzi? Przecie tyle się mówi o prawie przyciągania, wizualizacji, programowaniu. Po to stworzone są te wszystkie techniki. Gdzie tkwi błąd?
To mam prosić czy nie prosić, wizualizować czy nie? Medytować czy nie?
Jest takie mądre stwierdzenie:

POPROŚ I ZAPOMNIJ

To takie ludzkie – wkładaj więcej wysiłku, powtarzaj aż do skutku. To wszystko prawda, pod warunkiem, że chodzi o takie sytuacje jak odkręcenie śruby (wysiłek) czy nauka wiersza na pamięć (powtarzanie).
Wyobraź sobie następującą sytuację: prosisz sąsiada, aby idąc do sklepu kupił dla Ciebie masło. Sąsiad mówi: „Ok., kupię”. Za pół minuty zwracasz się do niego ponownie: „Panie sąsiedzie, ale będzie Pan pamiętał?”. „Tak, będę, oczywiście” – odpowiada sąsiad. Ty nie ustępujesz i ciągniesz: „Ale na pewno na pewno?”. „Nie zapomni pan? Wie Pan to dla mnie niezwykle ważne.” „Tak, już Pan mówił” – odpowiada sąsiad nieco zniecierpliwiony…”
Wyobraź sobie, że podobnie wygląda Twoja rozmowa z Bogiem, jeśli powtarzasz ciągle to o co prosisz. To wygląda tak, jakbyś nie wierzył… albo nie ufał. Pamiętaj o tej prawdzie: poproś i zapomnij. Czekaj.

W innej wersji brzmi ono: Pan Bóg Cię słyszy, wystarczy tylko raz poprosić…

Siła Wyższa nie jest złośliwa ani głucha. Słyszy Ciebie. Gdybyś uważnie słuchał/a odpowiedzi, brzmiała by ona: „Ok. zrozumiałem. Zamówienie przyjęte. Proszę oczekiwać na dostawę”.
Tu przypomnę kolejne mądre zdanie:

Jeżeli Pan Bóg nie daje nam czegoś od razu – nie znaczy, że nie daje nam tego wcale…

Czas jest niewłaściwy, istnieje lepsza wersja tego, o co prosisz, na razie „niedostępna w magazynie”. W wielu źródłach spotkałam się z porównaniem proszenia o spełnienie życzenia z zamawianiem towaru w takiej… duchowej hurtowni. Zatem może być tak. Towar zamówiony, dostawa będzie zrealizowana, ale trzeba poczekać na dostawę. Albo właśnie niedługo, dostępna będzie lepsza wersja.
W realnym życiu ze sklepu zwykle dzwonią albo piszą i informują o takiej możliwości, w przypadku mentalnych zamówień – niestety ta opcja jest niedostępna.
Chyba, że odbierzesz ją w formie przeczucia, snu. Albo posłuchasz osoby, która powie: to nie jest najlepsze dla Ciebie, poczekaj na lepszą wersję.
No właśnie! To, o co prosisz może wcale nie być dla Ciebie dobre. Góra próbuje Ci to pokazać, ale Ty uparcie twierdzisz: albo to, albo wcale.

TEN, ALBO ŻADEN INNY

W przypadku rzeczy materialnych wariant możliwy, choć nie zawsze. Trudność pojawia się, kiedy zapragniesz konkretnej osoby, a ona po prostu nie jest dla Ciebie. Dobrze, jeżeli zamawiający przystaje na taką wersję, jeśli nie on /a to: będę sam/a – bo dam radę, bo potrafię.
Gorzej, jeśli ktoś robi wszystko, włącznie z sięganiem po manipulacje, szantaże, wpływ innych osób, a w końcu po czarną magię, miłosne zaklęcia i rytuały aby… zmusić, tak! zmusić – bo to jest przymus – kogoś do miłości.
Jeśli kiedyś pokusi Cię, aby tak zrobić, pomyśl, co jest warta taka „miłość” i czy naprawdę tego chcesz? A może tuz za rogiem jest Twoja inna Bratnia Dusza, tylko jeszcze jej nie znasz?
Przemyśl to.

Kochaj i Proś mądrze!

Warunkowanie szczęścia

Iwona Kubis
Iwona Kubis

Znasz powiedzenie o tym, że jesteś kowalem swojego szczęścia? Możesz je przyciągać, albo …oddalać. Niestety, sam bardzo często bojkotujesz własne powodzenie w jakiejś sprawie, ponieważ warunkujesz swoje szczęście tym, co się dopiero zdarzy!

CZYM JEST SZCZĘŚCIE?

Tym, na co czekasz. Czekasz nadal, już tak długo.
Na co czekasz?
Na otrzymanie lepszej pracy.
Na podwyżkę.
Na zmianę mieszkania.
Na pojawienie się osoby, która Cię uszczęśliwi.

Warunkujesz, że będziesz szczęśliwy „jak tylko”, „jeśli” albo „gdy”. A może akurat „to” nie zdarzy się wcale? I co wówczas? Nie będziesz już nigdy szczęśliwy? Z żadnego powodu?

PYTANIA O SZCZĘŚCIE

Często zadawane. Powszechnie zadawane. Zadawane z wiarą wszelakim doradcom.

  • Kiedy przyjdzie szczęście?
  • Dlaczego jedni maja więcej szczęścia, a inni mniej?
  • Dlaczego ciągle szczęście mnie omija/dlaczego nie mam szczęścia?

Nie masz, bo je odpychasz!

NIE OGRANICZAJ SWOJEGO SZCZĘŚCIA

Bądź szczęśliwa/szczęśliwy już TERAZ. Odczuwaj wdzięczność za to, co masz teraz. Bo Twoje DZIŚ już się nigdy nie powtórzy.
Bo może właśnie, jak śpiewa Dżem:

Chwila, która trwa – może być najlepszą z Twoich chwil!

Ciesz się nią, ciesz się teraz. Czekaj na przyszłe szczęście, ale nie zapominaj o tym, że możesz przegapić fajne „teraz”. Zwróć uwagę na to, że dziś fajnie świeci słońce. Albo pada deszcz. Na to, że obcy człowiek uśmiechnął się do Ciebie na ulicy. Że czujesz. Że widzisz. Że jesteś.
Nie goń za przyszłym szczęściem. Żyj dzisiejszą radością. Zawsze możesz znaleźć coś radosnego w dzisiejszym dniu.


Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi”.
Dzisiaj też może być i jest powodem do szczęścia.
Chwila, która trwa – może być najlepszą z Twoich chwil!

Zainspirowały mnie słowa tej piosenki. Nie po raz pierwszy. Ale po raz pierwszy pomyślałam, że o tym napiszę.
Chętnych posłuchać odsyłam tego odnośnika.

Iwona Kubis

Dług sposobem na życie?

Iwona Kubis
Iwona Kubis

Do stworzenia tego wpisy sprowokowała mnie lektura innego artykułu
Rzeczywiście wiele historii pożyczkowo – kredytowych nosi symptomy nałogowego zachowania (temat znam z perspektywy lat pracy jako terapeuta uzależnień) i dotyczy – jak wspomina autorka artykułu – zarówno samych uzależnionych (klasyczny przykład: hazardzista w spirali długów), jak i osób współuzależnionych, które pożyczkami próbują ratować kulejący domowy budżet.
Ponieważ uzależnienie to choroba, może pojawić się zasadne pytanie: czy jestem osobą chorą, skoro nałogowo pożyczam i w związku z tym mam się leczyć? O tym ostatnim – powinno się zdecydować po konsultacji ze specjalistą.

Dwa fronty

Dochodzę do wniosku, że w temacie pożyczek mamy takie dwa fronty. Jeden front to Ci, którzy pożyczki oferują: banki, parabanki, doradcy kredytowi, lichwiarze (tak, tak, nadal funkcjonują – to akurat wiem od hazardzistów). Ta grupa zachęca, namawia i zachwala, to zupełnie zrozumiałe, bo z tego żyją.
Druga grupa to unieszczęśliwieni kredytem. Chociaż, początkowo mogą być szczęśliwi – przecież kredyt/pożyczka, coś wnoszą, pomagają, rozwiązują jakiś problem. Gorzej zaczyna być, gdy trzeba spłacać, a nie ma z czego… Życie układa nam się różnie – kiedy bierzesz pożyczkę możesz być (a właściwie musisz być, jeżeli sprawdzana jest Twoja zdolność kredytowa) w sytuacji pozwalającej na spłatę, ale potem może zdarzyć się sytuacja losowa, np. np. zwolnienie z pracy, a nadal niezbyt wiele osób ubezpiecza się od utraty pracy. W tej grupie znajdują się też zadeklarowani przeciwnicy pożyczania.

Wrogowie kredytów

I tu mamy dwie podgrupy: Ci, którzy mają złe doświadczenia z kredytem i postanowili nigdy więcej „nie wpadać w pułapkę zadłużenia” oraz Ci, którzy nie pożyczali (bo nie musieli, nie chcieli?) i deklarują, że nigdy tego nie zrobią bo pożyczanie jest złe i niebezpieczne.

To zależy

To zależy jak podjedziesz do kredytu i jak będziesz nim zarządzać. Osobiście mam kilka doświadczeń kredytowych. Są tu „dobre” i „złe” kredyty. W czasach kiedy je zaciągałam moja świadomość kredytowa była niewielka i to w dużym stopniu zadecydowało o tym, co te kredyty zrobiły później z moim życiem 😊. Ale to już osobne historie na inny artykuł.

Czy pożyczanie jest bezpieczne?

Owszem, o ile masz strategię. To wcale nie jest stwierdzenie na wyrost. Możesz zapytać: No rozumiem, jakiś plan, analiza, ale po co zaraz strategia?

A właśnie po to. Żeby kredyt Cię nie dobił. Żeby pożyczka Cię nie zjadła!

Strategie finansowe

Możesz samodzielnie opracować strategię finansową. Możesz skorzystać z pomocy dobrego, sprawdzonego analityka, doradcy albo osoby z doświadczeniem w temacie!
Jeśli zdecydujesz się na samodzielne opracowanie strategii finansowej pomocne okażą się następujące pytania wstępne:

  • Jakiej kwoty potrzebuję?
  • Na co potrzebuję tej kwoty (pytanie ważne, bo ujawnia Twój stosunek emocjonalny do tematu i warunkuje dalsze zachowania, przykład wyjaśniający – poniżej).
  • Jakiego produktu potrzebuję? (powiązane z pytaniem nr 2)
  • Czy będę zaciągać zobowiązanie samodzielnie, czy wspólnie z kimś?
  • Na ile lat przewiduję spłatę zobowiązania?
  • Jaką kwotę (bez narażania innych zobowiązań na „nie spłatę”) jestem w stanie spłacać miesięcznie?
  • Czy mam zabezpieczenie? (dobra, które mogę spieniężyć w razie konieczności)
  • Czy zamierzam ubezpieczyć swój kredyt? (poza sytuacjami, gdy jest to wymagane przez bank)
  • Jakie mam alternatywne źródła finansowania? (o ile są)
  • Czy naprawdę potrzebuję tej pożyczki?

Pytanie nr 10 może wydać Ci się zaskakujące. Jest to bardzo ważne pytanie sprawdzające zarówno Twoją motywację (prawdziwą), jak i świadomość celu i świadomość finansową.
Teraz obiecane przykłady.

Motywacja R.
Potrzebujesz kupić nową pralkę (stara się zepsuła i nie opłaca się naprawiać lub jest to niemożliwe). Określasz parametry urządzenia, które jest Ci potrzebne. Określasz przedział cenowy, markę. Analizujesz dostępne produkty. Jest to zakup racjonalny (potrzeba, a nawet konieczność). Będziesz się kierować bardziej rozsądkiem niż emocjami.

Motywacja E.

Planujesz kupić nowy telewizor (bo stary Ci się znudził i/lub widziałeś reklamę nowego, który ma różne „bajery”). Nie masz pieniędzy na ten zakup, ale jest możliwość wzięcia kredytu „zero %”. Ponieważ nie ma odsetek, a miesięczna kwota (135 zł) wydaje się niewielka, po wizycie w sklepie – zaczynasz rozważać zakup lepszego modelu z ratą 158 zł (różnica niewielka, prawda?). Jest duże prawdopodobieństwo, że skusisz się na większy telewizor i na większa ratę! Bo to jest zakup emocjonalny. I jest tu niebezpieczeństwo podjęcia nierozsądnej decyzji na niepotrzebnie dużą kwotę. Ponadto zaraz zaproponują Ci ubezpieczenie (które samo w sobie ma sens i się opłaca!) a to dodatkowo kilkaset złotych rocznie. I raptem z początkowych 2800zł zrobi się 4500zł…

To oczywiście tylko przykłady, pokazują jednak jak ważne przy zarządzaniu myśleniem i decydowaniem finansowym jest odsunięcie emocjo na bok…
Jak tworzyć strategie finansowe – ciąg dalszy w następnym artykule.

Jak bezpiecznie podróżować ze swoim Pupilem?

Iwona Kubis
Iwona Kubis

Potrzeba bezpieczeństwa jest na drugim miejscu w Piramidzie Potrzeb A.Maslowa. Czy naprawdę zaspokajamy tę potrzebę w różnych sytuacjach?
Z kotami jest łatwiej – transporterek i kotek w środku. Więcej o transporcie kotów tutaj.
Trudniej z psami, szczególnie tych dużych ras.

STATYSTYKI

Ze statystyk wynika smutna prawda : dziesiątki tysięcy zwierząt ginie co roku na drogach w Polsce. Najczęściej są to zwierzęta potrącone, przejechane, a co z tymi przewożonymi w pojazdach? O nich mówi się rzadziej a temat jest bardzo bardzo ważny!

W dodatku i brakuje statystyk, ile zwierząt towarzyszących ludziom ginie w wypadkach drogowych w Polsce, aby jednak mieć wyobrażenia jaka jest skala zjawiska – przypomnę, że W 2016 roku do Policji zgłoszono 33 664 wypadki drogowe i 406 622 kolizje drogowe, a w wyniku tych wypadków 3 026 osób poniosło śmierć, a rannych zostało 40 766 osób!

CZY PSY LUBIĄ PODRÓZE?

A to zależy od psa. Najczęściej jest tak, że wożone od szczeniaka psy lubią podróże, bo ja mówi dr Sumińska samochód to „taka fajna buda” no i do tego wszyscy (rodzina) są razem… Szczególnie dla owczarków (o czym wiedzą miłośnicy tej rasy to ważne, by „wszyscy byli w kupie” 😊 ). Wszystkie nasze rodzinne psy (owczarki, jamniki, psy ras wielu 😊) podróże lubiły i lubią. Mam jednak znajomego posiadającego uroczą suczkę rasy Border Collie, która „od dziecka” podróżuje – w znaczeniu, ze jest do jazdy przyzwyczajona, a podróże znosi raczej źle…
Ale to akurat temat na osoby artykuł Dziś zajmiemy si tematem bezpieczeństwa.

BEZPIECZEŃSTWO

„Pies, który waży 15 kg, i jedzie sobie ‚luzem’ na tylnym siedzeniu w momencie zderzenia z prędkością 50 km/h, zaczyna ważyć prawie 3 tony. Taki pies potrafi złamać oparcie fotela, złamać kręgosłup pasażera, który jedzie na tym siedzeniu i wypaść przez przednią szybę. Już nie mówiąc o tym, co stanie się z tym psem.” – TOK FM Adam Drożdżal, autor profilu Bezpieczna Strefa Zwierzaka, w programie „Skołowani”.

Jak ważne jest bezpieczeństwo zarówno zwierzęcia jak i podróżujących z nim ludzi, wiem zarówno z własnego doświadczenia jak i znanych mi historii uzbieranych podczas lat pracy psychologicznej z osobami, które przeżyły wypadki. Moje własne historie dotyczą tchórzofretki kota.
Fretka to zwierzę bardzo inteligentne i bardzo sprytne. Moja fretka Nikita zrobiła mi dwa numery z otwarciem sobie klatki. Oczywiście wina jak najbardziej moja, bo powinnam zamkniecie zabezpieczyć…
Raz weszła mi pod pedał gazu podczas jazdy (przeszła z tylnego siedzenia z klatki pod siedzeniem kierowcy prosto pod pedał).
Za drugim razem, kiedy zostałam zatrzymana przez policje (nie będę wnikać w szczegóły 😊 za co) podczas mojego wyjaśnienia panu policjantowi, czemu wjechałam, tam gdzie wjechałam i wydawało mi się, ze sytuacje da się uratować… nagle – na moim ramieniu objawiła się Nikita z ciekawością przyglądając się Panu policjantowi. No i się zaczęło o bezpieczeństwie (słusznie!), niezabezpieczonym zwierzęciu (słusznie!) i niestosowaniu się do przepisów (słusznie po raz trzeci! 😊).
A teraz o kocie. Przewoziłam Prezesa na krótkim odcinku ( i co z tego, ze krótkim – powinnam w transporterze!) i kot uznał, że najwygodniej będzie mu umościć się na mojej szyi niczym futrzany kołnierz. Wyobrażacie sobie jak się prowadzi w takiej pozycji? Żarty żartami, ale przecież kot mógł przejść z przodu i w trakcie jazdy np. wejść mi na głowę, albo zakryć twarz łapami (a wiem, że potrafi).


Każdy, kto prawdziwie kocha swojego Zwierzaka- dba o jego bezpieczeństwo
– tak jak o swoje.

O CZYM WARTO PAMIĘTAĆ

  • Warto zrobić spis ważnych przedmiotów, które trzeba zabrać w podróż z pupilem (szczególnie dłuższą). Całą listę przeczytacie klikając tutaj
  • Trzeba zadbać o komfort podróż zarówno swój i swojego podopiecznego.
  • Warto dobrze zaplanować trasę i postoje.
  • Jeśli oprócz Twojego psa/kota/pupila – jedzie z Tobą ktoś jeszcze – poproś te osobę o wsparcie i ustalcie jak reagować w sytuacjach awaryjnych, szczególnie jeśli zwierzę nie jest przyzwyczajone do podróżowania lub nie lubi podróży autem.
  • „Transporter powinien jechać prostopadle do kierunku jazdy, pas brzuszny powinien okalać dolną skorupę transportera, a pas piersiowy górną. Nie wolno transportera kłaść na podłogę za siedzeniem, nie może jechać w nogach pasażera z przodu, ani na przednim siedzeniu -chyba że pamiętamy o wyłączeniu poduszki powietrznej” – przypomniał Adam Drożdżal w TOK FM.

Moja Bera (jak i poprzednie owczarki ) podróżuje ze mną regularnie (teraz na krótszych trasach) ale od wielu lat mam na „pokładzie” miskę, wodę, zapasowa smycz i jakiś smakołyk, oraz ręcznik na sytuacje „awaryjne”. Moje psy podróżują sobie w wyścielonym bagażniku (od lat jeżdżę kombiakami, wiec jest miejsce).

Zatem:

Zadbaj o bezpieczeństwo jazdy! O bezpieczeństwo Twoje i Twoich pasażerów.
A zwierzę tez jest Twoim pasażerem!

Polecane:

Jak przewozić zwierzęta?
Czy można bezpiecznie i komfortowo przewozić zwierzęta?
Podróże z pupilem

Jak Twój mózg przeszkadza Ci schudnąć

Iwona Kubis
Iwona Kubis

  • Czy próbowałaś/próbowałeś już niejednej diety?
  • Odmawiałeś sobie jedzenia?
  • Miałaś poczucie głodu i ssania w żołądku?
  • Byłaś zła, głodna i wcale nie chudłaś?

Jeśli chcesz dowiedzieć, czemu tak się działo, czytaj dalej.

Gdyby za proces utraty wagi odpowiadał tylko żołądek wystarczyło by ograniczyć ilość dostarczanych mu pokarmów w taki sposób, aby zaspokajać dzienne potrzeby (aby mieć siłę, energię, właściwy zestaw witamin i minerałów, ale w mniejszej ilości).

NIESTETY, TO TAK NIE DZIAŁA

Dlaczego? Ponieważ w całą sprawę „zamieszany” jest Twój mózg, z jego nałogowymi schematami, podpowiedziami, aby się najeść, a wtedy będzie Ci dobrze. Taki mózg, który uzależnił się od jedzenia w ogóle (i/lub jedzenia konkretnych potraw) nie domaga się pokarmu, aby dostarczyć organizmowi energii. Domaga się jedzenia, aby dostarczyć „sobie” i Tobie przyjemności.

Jak i dlaczego tak się dzieje?

Zapraszam na film.

Z filmu dowiesz się dlaczego i w jaki sposób mózg może przeszkadzać w pozbyciu się zbędnych kilogramów, jak bojkotuje Twoje postanowienia    i diety oraz czemu mózg tak chętnie wybiera łatwe i niezdrowe „pocieszacze”.

Iwona Kubis

Psychoterapeuta, coach dietetyczny.

Komu Coacha? Komu Coacha?

Iwona Kubis

A może to Ty potrzebujesz coacha dietetycznego?
Ostatnio panuje moda na coachów. To jest „trendy” mieć swojego coacha, odbywać coaching.

  • Czy jednak każdy potrzebuje coacha i jaki ten coach powinien być?
  • Czy da się dopasować coacha do coachowanego?
  • Czy z nadprogramowymi kilogramami można sobie poradzić za pomocą coachingu, czy konieczny jest dietetyk?

Na te inne pytania znajdziesz odpowiedzi w poniższym artykule.

Kto potrzebuje coacha?

Coacha potrzebuje ten, kto sam nie potrafi sobie poradzić z rozwiązaniem problemów czy poprawieniem obecnej sytuacji.

Możliwe są dwie sytuacje:

  • Osoba, która potrzebuje coacha nie wie co ma zrobić, aby rozwiązać problem.
  • Osoba wie, co trzeba zrobić, ale nie wie jak.

W obu przypadkach śmiało skorzystaj z pomocy coacha!

Dopasowanie coachingowe

Tak jak w każdej relacji między ludźmi musi „zagrać”, a w niektórych relacjach nawet „zaiskrzyć”. Nie tylko można ale należy dobrać takiego coacha, z którym dobrze będzie układała się Tobie współpraca.                   Z którym zechcesz rozmawiać, w którego towarzystwie będziesz czuć się swobodnie. Coach to nie ideał (i nie może nim być, bo odstraszy                  i zdemotywuje zamiast pomóc). Coach to ktoś, z kim łączą Cię nie tylko rozmowy, ale ktoś … w pewien sposób bliski, bo  odnajdujesz kawałek siebie w Twoim coachu.

Coach dietetyczny

To osoba, która pomoże Ci w uzyskaniu takiego wizerunku i wagi do jakiej dążysz. Coach nie musi być dietetykiem-ten zawód wymaga uprawnień. Obecnie, aby wykonywać ten zawód,  wymagane jest ukończenie studiów: licencjackich – pierwszego stopnia (trwają nie krócej niż 6 semestrów, z obowiązkową praktyką zawodową)
magisterskich – drugiego stopnia (trwają nie krócej niż 4 semestry, z obowiązkową praktyką zawodową) za: https://portal.abczdrowie.pl/pytania/jakie-wyksztalcenie-jest-potrzebne-aby-wykonywac-zawod-dietetyka).

A diet coachem może być… każdy.

Ale uważaj!

Sprawdź swojego coacha, zapytaj jakie ma uprawnienia do wykonywania pracy o charakterze terapeutycznym, zapytaj o jego doświadczenia, poszukaj opinii i – w przypadku coacha dietetycznego – dowiedz się… jak wygląda! Jeżeli swoją sylwetką poświadcza to, co robi, to śmiało możesz skorzystać z jego usług.

Jakie kroki podjąć dalej , aby skorzystać z Diet Coachingu – dowiesz się z filmu i kolejnych odcinków.

Iwona Kubis

Psychoterapeuta, coach dietetyczny

JABŁKO czy PĄCZEK cz. 2

W ostatnim wpisie obiecałam podać konkrety – co dokładnie robić, jeśli nie dajesz rady wytrzymać dietetycznej dyscypliny, to znaczy zaczynasz dietę        i albo ją porzucasz, albo przerywasz kompulsywnym i ukrywanym podjadaniem (to naprawdę delikatne określenie, tego, do czego potrafi nas pchnąć nałogowy umysł!)

Rozpocznij 7 dniowy COACHING DIETETYCZNY wg autorskiej metody Iwony Kubis
Co dokładnie i w jakiej kolejności robisz – dowiesz się z osobistych konsultacji, są jednak ogólne zalecenia, o których powiem tu otwarcie     i bez żadnych tajemnic!

Zadania:
1.Napisz 5-10 powodów dla których chcesz zmienić wagę. Wypisz KORZYSCI jakie da Ci ta zmiana.
1) ………………………………………………………………………………
2) ………………………………………………………………………………
3) ………………………………………………………………………………
4) ………………………………………………………………………………
5) ………………………………………………………………………………
6) ………………………………………………………………………………
7) ………………………………………………………………………………
8) ………………………………………………………………………………

2. POCZUJ teraz jakie uczucie będziesz mieć, kiedy będziesz SZCZUPŁĄ OSOBĄ i osiągniesz upragnioną wagę.
Wypisz te uczucia:………………………………………………………………………………
………………………………………………………………………………

3. Wpisz tutaj swoją upragnioną wagę. Ważę ……….kg.
4.Odpowiedz na pytania:
1) Kto może mi pomóc w znalezieniu dodatkowej motywacji do schudnięcia?
2) Co może mi pomóc dodatkowo w tej motywacji?
3) Z jakich potraw mogę zrezygnować w ciągu najbliższych 7 dni?
4) Jak aktywność fizyczną mogę podjąć w ciągu najbliższego tygodnia
5) Ile dekagramów/kilogramów chcę (REALNIE!!!) zrzucić w najbliższym miesiącu/kwartale?

PAMIĘTAJ, by nie „rzucać„ się do działania/stosowania diety ani drastycznie nie głodzić. Zmiany wprowadzaj etapami i pomału. Jeśli zdarzy się „złamać” dietę nie obwiniaj się za to i pozwól Twojemu organizmowi i mózgowi przyzwyczaić się do ograniczeń.
Pamiętaj, że oprócz ciała (żołądka) jedzenia domaga się Twój Mózg! Zajmij go czymś!

5.Zrób Listę zdrowych, wspierających Twoją zmianę produktów, które Tobie SMAKUJĄ
Wykorzystaj ją jako Listę zakupów na najbliższy tydzień.
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.

Zalecenia:
Od dzisiaj:
• Będę myśleć o wypisanych przeze mnie KORZYŚCIACH.
• Pomyślę o tym DLACZEGO mi na tym zależy i zapisze swoje wnioski.
• Będę czuć przyjemne uczucia związane z moją upragnioną sylwetką          i wagą.
• Będę wizualizować moją upragnioną sylwetkę i wagę.
• Będę myśleć o Sobie dobrze.
Kiedy najdzie mnie chęć na słodycze zamiast tego:
• zjem owoc (np. kiwi)
• wypiję ½ litra wody/soku
• będę jeść 5 posiłków dziennie.
• pomiędzy posiłkami zjem tylko lekkie przekąski, np. marchewka, jabłko, kiwi, seler naciowy sok wyciskany z owoców.

diet coach 2

Iwona Kubis
Psychoterapeuta uzależnień i zaburzeń, Coach dietetyczny