Warunkowanie szczęścia?

Iwona Kubis
Iwona Kubis

Znasz powiedzenie o tym, że jesteś kowalem swojego szczęścia? Możesz je przyciągać, albo …oddalać. Niestety, sam bardzo często bojkotujesz własne powodzenie w jakiejś sprawie, ponieważ warunkujesz swoje szczęście tym, co się dopiero zdarzy!

CZYM JEST SZCZĘŚCIE?

Tym, na co czekasz. Czekasz nadal, już tak długo.
Na co czekasz?
Na otrzymanie lepszej pracy.
Na podwyżkę.
Na zmianę mieszkania.
Na pojawienie się osoby, która Cię uszczęśliwi.

Warunkujesz, że będziesz szczęśliwy „jak tylko”, „jeśli” albo „gdy”. A może akurat „to” nie zdarzy się wcale? I co wówczas? Nie będziesz już nigdy szczęśliwy? Z żadnego powodu?

PYTANIA O SZCZĘŚCIE

Często zadawane. Powszechnie zadawane. Zadawane z wiarą wszelakim doradcom.

  • Kiedy przyjdzie szczęście?
  • Dlaczego jedni maja więcej szczęścia, a inni mniej?
  • Dlaczego ciągle szczęście mnie omija/dlaczego nie mam szczęścia?

Nie masz, bo je odpychasz!

NIE OGRANICZAJ SWOJEGO SZCZĘŚCIA

Bądź szczęśliwa/szczęśliwy już TERAZ. Odczuwaj wdzięczność za to, co masz teraz. Bo Twoje DZIŚ już się nigdy nie powtórzy.
Bo może właśnie, jak śpiewa Dżem:

Chwila, która trwa – może być najlepszą z Twoich chwil!

Ciesz się nią, ciesz się teraz. Czekaj na przyszłe szczęście, ale nie zapominaj o tym, że możesz przegapić fajne „teraz”. Zwróć uwagę na to, że dziś fajnie świeci słońce. Albo pada deszcz. Na to, że obcy człowiek uśmiechnął się do Ciebie na ulicy. Że czujesz. Że widzisz. Że jesteś.
Nie goń za przyszłym szczęściem. Żyj dzisiejszą radością. Zawsze możesz znaleźć coś radosnego w dzisiejszym dniu.


Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi”.
Dzisiaj też może być i jest powodem do szczęścia.
Chwila, która trwa – może być najlepszą z Twoich chwil!

Zainspirowały mnie słowa tej piosenki. Nie po raz pierwszy. Ale po raz pierwszy pomyślałam, że o tym napiszę.
Chętnych posłuchać odsyłam tego odnośnika.

Iwona Kubis

Dług sposobem na życie?

Iwona Kubis
Iwona Kubis

Do stworzenia tego wpisy sprowokowała mnie lektura innego artykułu
Rzeczywiście wiele historii pożyczkowo – kredytowych nosi symptomy nałogowego zachowania (temat znam z perspektywy lat pracy jako terapeuta uzależnień) i dotyczy – jak wspomina autorka artykułu – zarówno samych uzależnionych (klasyczny przykład: hazardzista w spirali długów), jak i osób współuzależnionych, które pożyczkami próbują ratować kulejący domowy budżet.
Ponieważ uzależnienie to choroba, może pojawić się zasadne pytanie: czy jestem osobą chorą, skoro nałogowo pożyczam i w związku z tym mam się leczyć? O tym ostatnim – powinno się zdecydować po konsultacji ze specjalistą.

Dwa fronty

Dochodzę do wniosku, że w temacie pożyczek mamy takie dwa fronty. Jeden front to Ci, którzy pożyczki oferują: banki, parabanki, doradcy kredytowi, lichwiarze (tak, tak, nadal funkcjonują – to akurat wiem od hazardzistów). Ta grupa zachęca, namawia i zachwala, to zupełnie zrozumiałe, bo z tego żyją.
Druga grupa to unieszczęśliwieni kredytem. Chociaż, początkowo mogą być szczęśliwi – przecież kredyt/pożyczka, coś wnoszą, pomagają, rozwiązują jakiś problem. Gorzej zaczyna być, gdy trzeba spłacać, a nie ma z czego… Życie układa nam się różnie – kiedy bierzesz pożyczkę możesz być (a właściwie musisz być, jeżeli sprawdzana jest Twoja zdolność kredytowa) w sytuacji pozwalającej na spłatę, ale potem może zdarzyć się sytuacja losowa, np. np. zwolnienie z pracy, a nadal niezbyt wiele osób ubezpiecza się od utraty pracy. W tej grupie znajdują się też zadeklarowani przeciwnicy pożyczania.

Wrogowie kredytów

I tu mamy dwie podgrupy: Ci, którzy mają złe doświadczenia z kredytem i postanowili nigdy więcej „nie wpadać w pułapkę zadłużenia” oraz Ci, którzy nie pożyczali (bo nie musieli, nie chcieli?) i deklarują, że nigdy tego nie zrobią bo pożyczanie jest złe i niebezpieczne.

To zależy

To zależy jak podjedziesz do kredytu i jak będziesz nim zarządzać. Osobiście mam kilka doświadczeń kredytowych. Są tu „dobre” i „złe” kredyty. W czasach kiedy je zaciągałam moja świadomość kredytowa była niewielka i to w dużym stopniu zadecydowało o tym, co te kredyty zrobiły później z moim życiem 😊. Ale to już osobne historie na inny artykuł.

Czy pożyczanie jest bezpieczne?

Owszem, o ile masz strategię. To wcale nie jest stwierdzenie na wyrost. Możesz zapytać: No rozumiem, jakiś plan, analiza, ale po co zaraz strategia?

A właśnie po to. Żeby kredyt Cię nie dobił. Żeby pożyczka Cię nie zjadła!

Strategie finansowe

Możesz samodzielnie opracować strategię finansową. Możesz skorzystać z pomocy dobrego, sprawdzonego analityka, doradcy albo osoby z doświadczeniem w temacie!
Jeśli zdecydujesz się na samodzielne opracowanie strategii finansowej pomocne okażą się następujące pytania wstępne:

  • Jakiej kwoty potrzebuję?
  • Na co potrzebuję tej kwoty (pytanie ważne, bo ujawnia Twój stosunek emocjonalny do tematu i warunkuje dalsze zachowania, przykład wyjaśniający – poniżej).
  • Jakiego produktu potrzebuję? (powiązane z pytaniem nr 2)
  • Czy będę zaciągać zobowiązanie samodzielnie, czy wspólnie z kimś?
  • Na ile lat przewiduję spłatę zobowiązania?
  • Jaką kwotę (bez narażania innych zobowiązań na „nie spłatę”) jestem w stanie spłacać miesięcznie?
  • Czy mam zabezpieczenie? (dobra, które mogę spieniężyć w razie konieczności)
  • Czy zamierzam ubezpieczyć swój kredyt? (poza sytuacjami, gdy jest to wymagane przez bank)
  • Jakie mam alternatywne źródła finansowania? (o ile są)
  • Czy naprawdę potrzebuję tej pożyczki?

Pytanie nr 10 może wydać Ci się zaskakujące. Jest to bardzo ważne pytanie sprawdzające zarówno Twoją motywację (prawdziwą), jak i świadomość celu i świadomość finansową.
Teraz obiecane przykłady.

Motywacja R.
Potrzebujesz kupić nową pralkę (stara się zepsuła i nie opłaca się naprawiać lub jest to niemożliwe). Określasz parametry urządzenia, które jest Ci potrzebne. Określasz przedział cenowy, markę. Analizujesz dostępne produkty. Jest to zakup racjonalny (potrzeba, a nawet konieczność). Będziesz się kierować bardziej rozsądkiem niż emocjami.

Motywacja E.

Planujesz kupić nowy telewizor (bo stary Ci się znudził i/lub widziałeś reklamę nowego, który ma różne „bajery”). Nie masz pieniędzy na ten zakup, ale jest możliwość wzięcia kredytu „zero %”. Ponieważ nie ma odsetek, a miesięczna kwota (135 zł) wydaje się niewielka, po wizycie w sklepie – zaczynasz rozważać zakup lepszego modelu z ratą 158 zł (różnica niewielka, prawda?). Jest duże prawdopodobieństwo, że skusisz się na większy telewizor i na większa ratę! Bo to jest zakup emocjonalny. I jest tu niebezpieczeństwo podjęcia nierozsądnej decyzji na niepotrzebnie dużą kwotę. Ponadto zaraz zaproponują Ci ubezpieczenie (które samo w sobie ma sens i się opłaca!) a to dodatkowo kilkaset złotych rocznie. I raptem z początkowych 2800zł zrobi się 4500zł…

To oczywiście tylko przykłady, pokazują jednak jak ważne przy zarządzaniu myśleniem i decydowaniem finansowym jest odsunięcie emocjo na bok…
Jak tworzyć strategie finansowe – ciąg dalszy w następnym artykule.

Jak bezpiecznie podróżować ze swoim Pupilem?

Iwona Kubis
Iwona Kubis

Potrzeba bezpieczeństwa jest na drugim miejscu w Piramidzie Potrzeb A.Maslowa. Czy naprawdę zaspokajamy tę potrzebę w różnych sytuacjach?
Z kotami jest łatwiej – transporterek i kotek w środku. Więcej o transporcie kotów tutaj.
Trudniej z psami, szczególnie tych dużych ras.

STATYSTYKI

Ze statystyk wynika smutna prawda : dziesiątki tysięcy zwierząt ginie co roku na drogach w Polsce. Najczęściej są to zwierzęta potrącone, przejechane, a co z tymi przewożonymi w pojazdach? O nich mówi się rzadziej a temat jest bardzo bardzo ważny!

W dodatku i brakuje statystyk, ile zwierząt towarzyszących ludziom ginie w wypadkach drogowych w Polsce, aby jednak mieć wyobrażenia jaka jest skala zjawiska – przypomnę, że W 2016 roku do Policji zgłoszono 33 664 wypadki drogowe i 406 622 kolizje drogowe, a w wyniku tych wypadków 3 026 osób poniosło śmierć, a rannych zostało 40 766 osób!

CZY PSY LUBIĄ PODRÓZE?

A to zależy od psa. Najczęściej jest tak, że wożone od szczeniaka psy lubią podróże, bo ja mówi dr Sumińska samochód to „taka fajna buda” no i do tego wszyscy (rodzina) są razem… Szczególnie dla owczarków (o czym wiedzą miłośnicy tej rasy to ważne, by „wszyscy byli w kupie” 😊 ). Wszystkie nasze rodzinne psy (owczarki, jamniki, psy ras wielu 😊) podróże lubiły i lubią. Mam jednak znajomego posiadającego uroczą suczkę rasy Border Collie, która „od dziecka” podróżuje – w znaczeniu, ze jest do jazdy przyzwyczajona, a podróże znosi raczej źle…
Ale to akurat temat na osoby artykuł Dziś zajmiemy si tematem bezpieczeństwa.

BEZPIECZEŃSTWO

„Pies, który waży 15 kg, i jedzie sobie ‚luzem’ na tylnym siedzeniu w momencie zderzenia z prędkością 50 km/h, zaczyna ważyć prawie 3 tony. Taki pies potrafi złamać oparcie fotela, złamać kręgosłup pasażera, który jedzie na tym siedzeniu i wypaść przez przednią szybę. Już nie mówiąc o tym, co stanie się z tym psem.” – TOK FM Adam Drożdżal, autor profilu Bezpieczna Strefa Zwierzaka, w programie „Skołowani”.

Jak ważne jest bezpieczeństwo zarówno zwierzęcia jak i podróżujących z nim ludzi, wiem zarówno z własnego doświadczenia jak i znanych mi historii uzbieranych podczas lat pracy psychologicznej z osobami, które przeżyły wypadki. Moje własne historie dotyczą tchórzofretki kota.
Fretka to zwierzę bardzo inteligentne i bardzo sprytne. Moja fretka Nikita zrobiła mi dwa numery z otwarciem sobie klatki. Oczywiście wina jak najbardziej moja, bo powinnam zamkniecie zabezpieczyć…
Raz weszła mi pod pedał gazu podczas jazdy (przeszła z tylnego siedzenia z klatki pod siedzeniem kierowcy prosto pod pedał).
Za drugim razem, kiedy zostałam zatrzymana przez policje (nie będę wnikać w szczegóły 😊 za co) podczas mojego wyjaśnienia panu policjantowi, czemu wjechałam, tam gdzie wjechałam i wydawało mi się, ze sytuacje da się uratować… nagle – na moim ramieniu objawiła się Nikita z ciekawością przyglądając się Panu policjantowi. No i się zaczęło o bezpieczeństwie (słusznie!), niezabezpieczonym zwierzęciu (słusznie!) i niestosowaniu się do przepisów (słusznie po raz trzeci! 😊).
A teraz o kocie. Przewoziłam Prezesa na krótkim odcinku ( i co z tego, ze krótkim – powinnam w transporterze!) i kot uznał, że najwygodniej będzie mu umościć się na mojej szyi niczym futrzany kołnierz. Wyobrażacie sobie jak się prowadzi w takiej pozycji? Żarty żartami, ale przecież kot mógł przejść z przodu i w trakcie jazdy np. wejść mi na głowę, albo zakryć twarz łapami (a wiem, że potrafi).


Każdy, kto prawdziwie kocha swojego Zwierzaka- dba o jego bezpieczeństwo
– tak jak o swoje.

O CZYM WARTO PAMIĘTAĆ

  • Warto zrobić spis ważnych przedmiotów, które trzeba zabrać w podróż z pupilem (szczególnie dłuższą). Całą listę przeczytacie klikając tutaj
  • Trzeba zadbać o komfort podróż zarówno swój i swojego podopiecznego.
  • Warto dobrze zaplanować trasę i postoje.
  • Jeśli oprócz Twojego psa/kota/pupila – jedzie z Tobą ktoś jeszcze – poproś te osobę o wsparcie i ustalcie jak reagować w sytuacjach awaryjnych, szczególnie jeśli zwierzę nie jest przyzwyczajone do podróżowania lub nie lubi podróży autem.
  • „Transporter powinien jechać prostopadle do kierunku jazdy, pas brzuszny powinien okalać dolną skorupę transportera, a pas piersiowy górną. Nie wolno transportera kłaść na podłogę za siedzeniem, nie może jechać w nogach pasażera z przodu, ani na przednim siedzeniu -chyba że pamiętamy o wyłączeniu poduszki powietrznej” – przypomniał Adam Drożdżal w TOK FM.

Moja Bera (jak i poprzednie owczarki ) podróżuje ze mną regularnie (teraz na krótszych trasach) ale od wielu lat mam na „pokładzie” miskę, wodę, zapasowa smycz i jakiś smakołyk, oraz ręcznik na sytuacje „awaryjne”. Moje psy podróżują sobie w wyścielonym bagażniku (od lat jeżdżę kombiakami, wiec jest miejsce).

Zatem:

Zadbaj o bezpieczeństwo jazdy! O bezpieczeństwo Twoje i Twoich pasażerów.
A zwierzę tez jest Twoim pasażerem!

Polecane:

Jak przewozić zwierzęta?
Czy można bezpiecznie i komfortowo przewozić zwierzęta?
Podróże z pupilem

Jak Twój mózg przeszkadza Ci schudnąć

Iwona Kubis
Iwona Kubis

  • Czy próbowałaś/próbowałeś już niejednej diety?
  • Odmawiałeś sobie jedzenia?
  • Miałaś poczucie głodu i ssania w żołądku?
  • Byłaś zła, głodna i wcale nie chudłaś?

Jeśli chcesz dowiedzieć, czemu tak się działo, czytaj dalej.

Gdyby za proces utraty wagi odpowiadał tylko żołądek wystarczyło by ograniczyć ilość dostarczanych mu pokarmów w taki sposób, aby zaspokajać dzienne potrzeby (aby mieć siłę, energię, właściwy zestaw witamin i minerałów, ale w mniejszej ilości).

NIESTETY, TO TAK NIE DZIAŁA

Dlaczego? Ponieważ w całą sprawę „zamieszany” jest Twój mózg, z jego nałogowymi schematami, podpowiedziami, aby się najeść, a wtedy będzie Ci dobrze. Taki mózg, który uzależnił się od jedzenia w ogóle (i/lub jedzenia konkretnych potraw) nie domaga się pokarmu, aby dostarczyć organizmowi energii. Domaga się jedzenia, aby dostarczyć „sobie” i Tobie przyjemności.

Jak i dlaczego tak się dzieje?

Zapraszam na film.

Z filmu dowiesz się dlaczego i w jaki sposób mózg może przeszkadzać w pozbyciu się zbędnych kilogramów, jak bojkotuje Twoje postanowienia    i diety oraz czemu mózg tak chętnie wybiera łatwe i niezdrowe „pocieszacze”.

Iwona Kubis

Psychoterapeuta, coach dietetyczny.

Komu Coacha? Komu Coacha?

Iwona Kubis

A może to Ty potrzebujesz coacha dietetycznego?
Ostatnio panuje moda na coachów. To jest „trendy” mieć swojego coacha, odbywać coaching.

  • Czy jednak każdy potrzebuje coacha i jaki ten coach powinien być?
  • Czy da się dopasować coacha do coachowanego?
  • Czy z nadprogramowymi kilogramami można sobie poradzić za pomocą coachingu, czy konieczny jest dietetyk?

Na te inne pytania znajdziesz odpowiedzi w poniższym artykule.

Kto potrzebuje coacha?

Coacha potrzebuje ten, kto sam nie potrafi sobie poradzić z rozwiązaniem problemów czy poprawieniem obecnej sytuacji.

Możliwe są dwie sytuacje:

  • Osoba, która potrzebuje coacha nie wie co ma zrobić, aby rozwiązać problem.
  • Osoba wie, co trzeba zrobić, ale nie wie jak.

W obu przypadkach śmiało skorzystaj z pomocy coacha!

Dopasowanie coachingowe

Tak jak w każdej relacji między ludźmi musi „zagrać”, a w niektórych relacjach nawet „zaiskrzyć”. Nie tylko można ale należy dobrać takiego coacha, z którym dobrze będzie układała się Tobie współpraca.                   Z którym zechcesz rozmawiać, w którego towarzystwie będziesz czuć się swobodnie. Coach to nie ideał (i nie może nim być, bo odstraszy                  i zdemotywuje zamiast pomóc). Coach to ktoś, z kim łączą Cię nie tylko rozmowy, ale ktoś … w pewien sposób bliski, bo  odnajdujesz kawałek siebie w Twoim coachu.

Coach dietetyczny

To osoba, która pomoże Ci w uzyskaniu takiego wizerunku i wagi do jakiej dążysz. Coach nie musi być dietetykiem-ten zawód wymaga uprawnień. Obecnie, aby wykonywać ten zawód,  wymagane jest ukończenie studiów: licencjackich – pierwszego stopnia (trwają nie krócej niż 6 semestrów, z obowiązkową praktyką zawodową)
magisterskich – drugiego stopnia (trwają nie krócej niż 4 semestry, z obowiązkową praktyką zawodową) za: https://portal.abczdrowie.pl/pytania/jakie-wyksztalcenie-jest-potrzebne-aby-wykonywac-zawod-dietetyka).

A diet coachem może być… każdy.

Ale uważaj!

Sprawdź swojego coacha, zapytaj jakie ma uprawnienia do wykonywania pracy o charakterze terapeutycznym, zapytaj o jego doświadczenia, poszukaj opinii i – w przypadku coacha dietetycznego – dowiedz się… jak wygląda! Jeżeli swoją sylwetką poświadcza to, co robi, to śmiało możesz skorzystać z jego usług.

Jakie kroki podjąć dalej , aby skorzystać z Diet Coachingu – dowiesz się z filmu i kolejnych odcinków.

Iwona Kubis

Psychoterapeuta, coach dietetyczny

JABŁKO czy PĄCZEK cz. 2

W ostatnim wpisie obiecałam podać konkrety – co dokładnie robić, jeśli nie dajesz rady wytrzymać dietetycznej dyscypliny, to znaczy zaczynasz dietę        i albo ją porzucasz, albo przerywasz kompulsywnym i ukrywanym podjadaniem (to naprawdę delikatne określenie, tego, do czego potrafi nas pchnąć nałogowy umysł!)

Rozpocznij 7 dniowy COACHING DIETETYCZNY wg autorskiej metody Iwony Kubis
Co dokładnie i w jakiej kolejności robisz – dowiesz się z osobistych konsultacji, są jednak ogólne zalecenia, o których powiem tu otwarcie     i bez żadnych tajemnic!

Zadania:
1.Napisz 5-10 powodów dla których chcesz zmienić wagę. Wypisz KORZYSCI jakie da Ci ta zmiana.
1) ………………………………………………………………………………
2) ………………………………………………………………………………
3) ………………………………………………………………………………
4) ………………………………………………………………………………
5) ………………………………………………………………………………
6) ………………………………………………………………………………
7) ………………………………………………………………………………
8) ………………………………………………………………………………

2. POCZUJ teraz jakie uczucie będziesz mieć, kiedy będziesz SZCZUPŁĄ OSOBĄ i osiągniesz upragnioną wagę.
Wypisz te uczucia:………………………………………………………………………………
………………………………………………………………………………

3. Wpisz tutaj swoją upragnioną wagę. Ważę ……….kg.
4.Odpowiedz na pytania:
1) Kto może mi pomóc w znalezieniu dodatkowej motywacji do schudnięcia?
2) Co może mi pomóc dodatkowo w tej motywacji?
3) Z jakich potraw mogę zrezygnować w ciągu najbliższych 7 dni?
4) Jak aktywność fizyczną mogę podjąć w ciągu najbliższego tygodnia
5) Ile dekagramów/kilogramów chcę (REALNIE!!!) zrzucić w najbliższym miesiącu/kwartale?

PAMIĘTAJ, by nie „rzucać„ się do działania/stosowania diety ani drastycznie nie głodzić. Zmiany wprowadzaj etapami i pomału. Jeśli zdarzy się „złamać” dietę nie obwiniaj się za to i pozwól Twojemu organizmowi i mózgowi przyzwyczaić się do ograniczeń.
Pamiętaj, że oprócz ciała (żołądka) jedzenia domaga się Twój Mózg! Zajmij go czymś!

5.Zrób Listę zdrowych, wspierających Twoją zmianę produktów, które Tobie SMAKUJĄ
Wykorzystaj ją jako Listę zakupów na najbliższy tydzień.
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.

Zalecenia:
Od dzisiaj:
• Będę myśleć o wypisanych przeze mnie KORZYŚCIACH.
• Pomyślę o tym DLACZEGO mi na tym zależy i zapisze swoje wnioski.
• Będę czuć przyjemne uczucia związane z moją upragnioną sylwetką          i wagą.
• Będę wizualizować moją upragnioną sylwetkę i wagę.
• Będę myśleć o Sobie dobrze.
Kiedy najdzie mnie chęć na słodycze zamiast tego:
• zjem owoc (np. kiwi)
• wypiję ½ litra wody/soku
• będę jeść 5 posiłków dziennie.
• pomiędzy posiłkami zjem tylko lekkie przekąski, np. marchewka, jabłko, kiwi, seler naciowy sok wyciskany z owoców.

diet coach 2

Iwona Kubis
Psychoterapeuta uzależnień i zaburzeń, Coach dietetyczny

Jabłko czy pączek? czyli jak mózg przeszkadza w diecie

apple
donut


Porzuć język ograniczeń

Jeśli wiemy, że czegoś nam nie wolno, że ktoś nam czegoś zabrania – mamy ochotę zrobić odwrotnie, prawda? A jeśli nawet poddamy się zakazowi, to z poczuciem ograniczenia, rezygnacji, możemy również przeżywać rodzaj wewnętrznego buntu. Taka motywacja jest słaba. Nasz mózg będzie tęsknił za tym, co „zakazane” i nieustannie będzie podsyłał Ci obrazy tego, czego Ci nie wolno i o czym masz „nie myśleć”!

Dlatego, zaczynając zmianę NAWYKÓW Żywieniowych – zmień język motywacji.

Zamiast: „Nie wolno mi jeść słodkiego” – powiedz: ”Zjem smaczne jabłko na deser”.
Zamiast: ”Muszę schudnąć” powiedz: „Chcę zmienić wygląd, poprawić sylwetkę i ważyć XY kilogramów”.
Zamiast: ”Muszę zacząć dietę” – powiedz: „Zaczynam odżywiać się w sposób zbilansowany”.

Dyscyplina w jedzeniu
Jedz 3 główne posiłki i 2 przekąski. Zrezygnuj z podjadania! Podjadanie to nie jest to samo, co planowa przekąska! A jeśli już chcesz coś przegryźć – zamiast wafelka czy czekolady sięgnij po marchewkę czy seler naciowy. Albo rzodkiewkę. Naprawdę smakują wyśmienicie!

10 przykazań
1. Polub siebie taką, takim jakim jesteś i pracuj nad poprawą wizerunku
2. Wyobrażaj sobie swoją sylwetkę, jak pragniesz mieć
3. Polub warzywa i owoce jako przekąski.
4. Planuj swoje posiłki (którymi się najesz! Ale nie przejesz – zatrzymaj się na poziomie szóstym Skali Głodu)
5. Odżywiaj swoje ciało w sposób zbilansowany, wtedy nie będzie wysyłało panicznych sygnałów ”chcę jeeeśśćć!”
6. Miej wolność wyboru. Jedz co chcesz – pilnuj jedynie ilości zjadanych produktów (szczegółów dowiesz się z konsultacji indywidualnej z Diet Coachem)
7. Buduj Bazę Korzystnych Nawyków (aktywność fizyczna, sen w wystarczającej ilości godzin i relaks, sięganie po zdrowe produkty)
8. Przed posiłkiem wypij szklankę wody, zielonej herbaty albo wyciskanego własnoręcznie soku.
9. Usuń ze swojego otoczenia Wyzwalacze (słodycze, tłuszcze, ulubione a niezdrowe przekąski)
10. Jedz na małych talerzach – najlepiej niebieskich -niech będą pełne!

Zbilansowana dieta jest bardzo ważna. Znam, niewiele osób, którym udało się wytrzymać wyłącznie na diecie np. owocowo-warzywnej.

Jeżeli dajesz radę jeść tylko owoce i warzywa, aby zgubić zbędne kilogramy – to bardzo dobrze.

Jeśli nie – przeczytaj następny odcinek!
Tymczasem zapoznaj się ze Skalą Głodu:

SKALA GŁODU

1. Poczucie osłabienia z głodu
2. Dokuczliwy głód
3. Umiarkowany głód
4. Lekki głód
5. Stan neutralny
6. Przyjemne uczucie bycia najedzonym STOP!
********************************************************************
7. Uczucie sytości
8. Uczucie „napchania”
9. Uczucie wzdęcia
10.Mdłości z przejedzenia

Zakończ jedzenie na poziomie 5-6!

Iwona Kubis
Psychoterapeuta uzależnień i zaburzeń, Coach dietetyczny

CO ona mówi, O CO jemu chodzi?… czyli o komunikacji między płciami

Iwona Kubis

Czy naprawdę jesteśmy z dwóch różnych planet?

KOBIETY różnią się od MĘŻCZYZN. I odwrotnie :). „Całe szczęście” – mówimy wtedy, gdy podobają nam się te różnice.”Masakra” – stwierdzamy, kiedy zupełnie nie możemy zrozumieć swojego partnera, choć mówi tym samym językiem.

Czy na pewno ten sam język?

No właśnie. I tak i nie. Język ten sam, kodowanie i odkodowanie – odmienne. O tym, jak bardzo różnią się nasz mózgi w komunikacji wspaniale – zrozumiale i z humorem opowiada Mark Gungor. Zobacz!

Ciekawe i niesamowite, prawda?
A teraz ja opowiem Wam, wg mnie doskonale ilustrującą te własnie różnice, historię pewnego małżeństwa. Zaznaczam, że udanego i kochającego się małżeństwa. Przykładem tym posługuje się za zgodą i akceptacją Bohaterów historii.
Otóż to właśnie małżeństwo udało się na wczasy do Chorwacji. Pojechali samochodem. Nie był to ich pierwszy wyjazd i Żona doskonale pamiętała, że Mąż nie życzył sobie aby zastępować go podczas prowadzenia, chociaż ona kilkakrotnie to proponowała. Wolała nie wnikać, czy chce ją oszczędzić, czy – przeciwnie – uważa, że ona słabo poradzi sobie na zagranicznych drogach… Tym razem sytuacja była napięta – jego bolało kolano – o czym Żona ogólnie wiedziała, a żeby podkreślić jak bardzo go boli – prawą nogę – właśnie tę z bolącym kolanem – mocno a wyraziście (jego zdaniem) eksponował tzn. odchylał w jej kierunku i ona powinna była to zauważyć. Nie zauważyła? Albo zauważyła i nie zareagowała? (jeszcze gorzej!). Żona nie reagowała, propozycji przejęcia kierownicy nie składała również. Napięcie było szczególnie wysokie w drodze powrotnej. Mąż nie chciał skorzystać z propozycji Żony, aby zrobili przerwę na konieczny odpoczynek, zatrzymali się w jakimś motelu, zjedli kolację, wyspali się, „odwentylowali”… porozmawiali może. Ona nawet miała jakąś wstępną rezerwację, co jego dodatkowo zirytowało, bo z nim tego nie uzgadniała! W rezultacie zatrzymali się gdzieś w Rumunii na parkingu i próbowali odpocząć…
Wrócili skłóceni. Nie odzywali się do siebie. Następnego dnia po powrocie Żona po obudzeniu, siadając do stołu, z kawą, zastaje na stole otwartą gazetę „Angora” a w niej dwa tytuły, które aż biją w oczy: „coś z Rumunią w tytule” oraz „Śmierć na parkingu”!. Jakby tego było mało – na pustym marginesie narysowane jest długopisem serce przebite strzałą!
Żona: „Zmroziło mnie. Odczytałam jasny i bolesny komunikat. Nasza miłość umarła na tym parkingu. W Rumunii!!!”. Żeby nie było, że sama się nakręca i nadinterpretuje – wspomnianą gazetę zabrała do pracy, gdzie w celach konsultacyjnych – okazała koleżankom. I co? Wszystkie jak jeden mąż (sic!) potwierdziły jej interpretację! Że to koniec, że on chce odejść, że nie ma odwagi tak prosto w oczy i jak zwykły tchórz na gazecie pisze…
Mąż: „No cóż…. ponieważ ja w ogóle nie lubię mówić i jestem milczkiem… chciałem jakoś zagaić.. Ona jeszcze spała, jak wychodziłem… przy śniadaniu akurat czytałem gazetę… No to na marginesie postanowiłem narysować – serduszko przebite strzałą, jak za młodych lat… żeby pamiętała, że mimo wszystko ją kocham…”.
To wszystko oboje mi wyznali podczas sesji małżeńskiej, na którą (na szczęście!!! w ogóle przyszli).

O tym, jak poprawić wzajemne zrozumienie i komunikować się z drugą płcią – w kolejnym artykule.

.

HODOWANIE PEWNOŚCI SIEBIE

Iwona Kubis

Być może przeczytałeś już niejeden poradnik o tym jak być pewnym siebie, śmiałym, kreatywnym, towarzyskim, efektywnym. Nie pomogło?
To niczego nie przesądza.Być może nie działałeś w ogóle lub działałeś w niewłaściwy sposób.

CO DAJE PEWNOŚĆ SIEBIE?
Pewność Siebie daje poczucie, ze mało co Cię w życiu omija, że masz pełną świadomość tego, że żyjesz Pełnią Życia i w taki sposób, w jaki chcesz żyć.

Być może do tej pory odnosiłeś takie wrażenie, że uciekają Ci okazje, przyjemne momenty, jakieś niesamowite zdarzenia. Dlaczego?
Bo w ostatniej chwili zabrakło… odwagi, wiary, że się uda?
Znam to doskonale również z własnego życia. Za każdym razem, kiedy się poddałam – nie udawało się. Za każdym razem – kiedy postanawiałam, i wierzyłam, że się po prostu uda – udało się! Nie dopuszczaj do siebie zdradzieckiego zwątpienia.

Pomyśl, czy wątpisz w siebie? Jeśli Ty wątpisz w siebie, jak inni mają w Ciebie wierzyć?

Mając Pewność Siebie – wiesz, że sprawy toczą się dokładnie tak, jak powinny, jak je zaplanowałeś, tak jak postanowiłaś, że ma być. A jeśli zachodzą zmiany w Twoim planie – wiesz, że to jest celowe i nazywasz je „korektami kursu”. To właśnie daje Pewność Siebie. Nie myślisz – „oj nie udało się”, a mówisz i myślisz: Ok, ok, zmieniam plan, to normalne, świetni piloci albo kapitanowie statków też muszą dokonywać korekty kursu, jak trzeba.

ROŚNIJ, MOJA PEWNOŚCI!
Wyobraź sobie małą, kruchą roślinkę, która dopiero co przebiła się przez powierzchnię ziemi aby ujrzeć słońce, aby poczuć powiew wiatru, aby deszcz mógł obmyć jej zielone, małe listki. Te drobne jasnozielone listeczki drżą nieśmiało, są tak cieniutkie, że prawie przezroczyste.

Co teraz pomyślałeś?
1. Biedna mała kruszynka, chyba nie przetrwa…
2. Każdy dorosły liść był kiedyś mały, zanim urósł!
To był pierwszy test na pewność siebie. Pierwsza odpowiedź wskazuje na to, że się boisz, że nie wierzysz, masz pewności bardzo mało albo wcale. Jeśli wybrałeś drugą odpowiedź, to znaczy, ze Twoja pewność siebie jest zadowalająca. Ale zawsze możesz ją poprawić!

Ta roślinka to Ty. A raczej to Twoje Poczucie Pewności Siebie. Nawet jeżeli na razie jest małe, kruche i łatwo je zniszczyć albo zdeptać, zanim będzie silnym dorodnym drzewem – zawalcz o nie! Od Ciebie zależy na jaka Pewność Siebie wyrośnie.
Może wyrosnąć na wielką i podziwianą roślinę, albo pozostać karłowatą, deptaną przez innych, roślinką.

CZY RODZIMY SIĘ Z OKREŚLONYM POZIOMEM PEWNOŚCIĄ SIEBIE?
Podobno niektórzy rodzą się pewni siebie… (a potem im to mija – dodają złośliwi).
Jako niemowlęta jesteśmy po prostu asertywni i domagamy się od opiekunów, aby było nam dobrze, to znaczy sucho, ciepło, abyśmy byli nakarmieni i napojeni.

To proste, prawda? I na pewno wiesz, że to potrafisz, a raczej potrafiłeś. To bardzo ważna informacja, bo dużo łatwiej wprowadzić, a raczej przywrócić do swojego życia coś, co już umiesz i znasz.
Dziecko (oczywiście wychowywane w zdrowo funkcjonującej rodzinie) nie wstydzi się poprosić o coś, czego chcę. Jeżeli taki Mały Człowiek w dodatku często słyszy, że jest śliczny kochany i „naj naj” – jego pewność siebie rośnie razem z nim.

Wydaje się, że takim dzieciom jest dużo łatwiej, niż tym, któremu otoczenie mówi: „Siedź cicho, do niczego się nie nadajesz… „I tu okazuje się, że niekoniecznie tak jest. Oczywiście to, czym jesteś „zasilany” w dzieciństwie jest ważne jako budulec Twojej Pewności Siebie. Ale zdarza się tak (a ja sama znam ze swojej praktyki wiele osób, które nie dostawały – jak to psychologowie mówią- „wzmocnień pozytywnych” jako dzieci a wręcz odwrotnie) że ktoś, kogo nie chwalono a raczej ganiono – wyrasta na osobę pewną siebie!

OD CZEGO TO ZALEŻY, ŻE JEDNI SĄ PEWNI SIEBIE, A INNI MAJA Z TYM PROBLEM PRZEZ CAŁE ŻYCIE?
Od wychowania, wzorców, cech osobowości i charakteru. Od bardzo wielu czynników. Pamiętaj – niezależnie od tego, jakie informacje dostawałeś w dzieciństwie – teraz jest czas by poprawić Twoją Pewność Siebie.

Pamiętaj, nie wolno siebie ograniczać, nie uciekaj w kąt by pomyśleć teraz: „…no tak.. skoro miałem takie dzieciństwo i, jak tu piszą, „złe wzorce” to taki już jestem i taki zostanę…”
NIE! Tak nie wolno. Przerwij Zaklęty Krąg Myślenia!

Jeżeli Twoja Pewność Siebie jest od dawna nieużywana, to czas, aby wydobyć ją z archiwum na światło dzienne i hodować, aż stanie się mocna!

JAK „WYHODOWAĆ” TRWAŁĄ PEWNOŚĆ SIEBIE?
Trzeba użyć odpowiedniej strategii, oto kilka wskazówek:

1. Zażyj Pierwszą dawkę Pewności Siebie
Zacznij ostrożnie od budowania takiego właśnie przekonania: „Może mi się udać”. To etap przedwstępny – jeśli jeszcze nie potrafisz powiedzieć (wierząc w to!) „uda mi się”.

2. Zażyj Drugą dawkę Pewności Siebie
Zrób sobie wstępny test i odpowiedz na pytania i po prostu przeanalizuj odpowiedzi. Test nie ma arkusza rozwiązań ani punktacji.

Zastanów się przez chwilę i odpowiedz:
• Kto decyduje o tym, czy dana czynność jest dla Ciebie przyjemna czy nieprzyjemna?
• Kto ustala Twoje cele? Ty czy ktoś inny?
• Czy planujesz robić to, co lubisz? Czy robisz to, co lubisz?
• Czy lubisz to, co robisz? (np. swoją pracę)?
• Czy to, co robisz wpływa na efektywność, na Twoje zadowolenie i komfort mojego życia?
• Czy to, co robisz wpływa na Twoją pewność siebie? W jaki sposób wpływa?
• Z jakimi ludźmi masz najczęściej do czynienia? (narzekacze, optymiści, zazdrośnicy)

3. Zmień myślenie i usuń Mentalne Ograniczniki
Może stare myślenie było dobre w starych czasach. Jeśli chcesz żyć na nowo i po nowemu – potrzebujesz nowego myślenia i większej pewności siebie.
Mentalne Ograniczniki ograniczają Cię w podstępny sposób. Nawet jeśli stwierdzasz, że czegoś chcesz, Twoje wewnętrzne, ugruntowane przekonania mogą to zbojkotować. Na przykład myślisz, że chcesz nowej pracy, chcesz spotkać kogoś wyjątkowego w Twoim życiu, a Wewnętrzny Sabotażysta mówi Ci: „Ale, no co Ty, przecież nie zasługujesz, to Ci się nigdy nie uda”. Albo: „Nie rób tego, bo się tylko ośmieszysz”.

4. Zbuduj OPMS Osobisty Model Pewności Siebie pewności siebie (o tym więcej w książce i kursie „Moc pewności siebie”.

5. Stosuj konsekwentnie zalecenia podane powyżej!

Co możesz zrobić już teraz, zaraz po przeczytaniu tego artykułu, aby sprawdzić czy to, co napisane – w ogóle działa, aby zwiększyć swoją pewność w działaniu?

Oto prosty klucz do sukcesu:
• Planuj świadomie i konsekwentnie
• Określaj swoje cele życiowe, długoterminowe i krótkoterminowe
• Zapisuj swoje cele i swoje priorytety
• Odważ się na realizację swoich marzeń, zapisuj je, wizualizuj tak często jak potrafisz
• Za każdym razem czuj, że zasługujesz na to, o czym myślisz i marzysz!
• Tak często jak tylko się da, powtarzaj na głos: „Ja, (imię) w pełni zasługuję na …”
• Określ dokładnie kiedy i jak chcesz osiągnąć swoje cele

Więcej o strategiach Budowania Pewności Siebie w e-booku. „Moc pewności siebie” i na blogu: http://blog.iwona-kubis.pl/index.php/2016/07/06/ilu-dawek-pewnosci-siebie-potrzebujesz/

Gruby znaczy wolny?

Iwona Kubis

Media alarmują: „Otyłość to już pandemia!” czytamy coraz częściej (pandemia- epidemia o dużym zasięgu przyp.aut.)
„Według szacunków już 64 proc. mężczyzn i 49 proc. kobiet w Polsce ma nadmierną masę ciała, czyli wskaźnik BMI (body mass index – red.) jest u nich wyższy niż 25. (…) A wśród osób otyłych jest około 18 proc. mężczyzn i 21 proc. kobiet. (…) Prognozy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) przewidują, że w najbliższych dekadach problem ten w całej Europie będzie jeszcze narastał.”

Perspektywy

„Nasz świat przeszedł transformację. Kiedyś niedowaga występowała dwa razy częściej niż otyłość. Dziś otyłych jest więcej, niż tych z niedowagą – powiedział prof. Majid Ezzati, z Imperial College w Londynie, jeden z głównych autorów opracowania, w którym prześledzono dane z ostatnich 40 lat (…)”.
W tym rankingu otyłości prowadzą, niestety Amerykanie, mieszkańcy takich krajów jak Australia, Kanada, Irlandia, Nowa Zelandia, Wielka Brytania, a ostatnio krajem ludzi otyłych stały się również Chiny! Do najszczuplejszych nacji należą Japończycy oraz mieszkańcy Kambodży i Północnej.

Co robić?

MORBUM EVITARE QUAM CURARE FACILIUS EST. Lepiej jest zapobiegać, niż leczyć – mówi starożytna maksyma przypisywana Hipokratesowi

Zaniedbanie odbywa podstępnie i się małymi krokami:

– brak aktywności (jestem zbyt zmęczona aby dzisiaj iść na rower, dopiero wróciłam z pracy…a praca odbywa się na siedząco, dojazdy do niej samochodem, autobusem zamiast rowerem czy podróż piechotą)
– nagradzanie się i się „małe pocieszacze” – zajadanie zmartwień, jedzenie na stres, na zmęczenie, dobre ciacho, kawałek czekolady, podwójnie słodzona kawa (należy mi się, przecież muszę się odprężyć). Podobnie jest z kalorycznym alkoholem… Jeden gram alkoholu to 7 kcal (chociaż zdania na temat czy alkohol rzeczywiście tuczy są podzielone- np. teoria, którą głosi Tony Edwards). Zatem – podczas jednego spotkania można wypić nawet kilkaset kalorii…
– dominujący siedzący tryb życia
– złe nawyki (np.podjadanie, słodkie przekąski, jedzenie wieczorem, spożywanie dużej ilości cukrów, tłuszczy, węglowodanów, preferowanie słodyczy zamiast owocu, „nieodmawianie sobie” i ogólnie hołdowanie filozofii „kochanego ciałka nigdy nie za wiele”.

Jak zatem zapobiec uzbieraniu nadmiernych kilogramów, wyhodowaniu „oponki” czy brzuszka?

Rób odwrotnie!

Co to znaczy?
• Aktywizuj się. Wysiądź z autobusu 2 przystanki wcześniej i przejdź je na piechotę.
• Zapisz się na basen lub siłownię.
• Trasy poniżej 3 km pokonuj pieszo, np. po mniejsze zakupy idź na piechotę.
• Częściej chodź na spacery s psem, a jeśli go nie posiadasz – idź sam/a albo „pożycz” zaprzyjaźnionego pieska – na pewno się ucieszy
• Zjedz tyle, aby nie przekroczyć Poziomu Szóstego (o tym przeczytasz w następnym odcinku)

Czy objadanie stało się stylem życia?

W pewnym sensie tak… Otyłość już tak nie razi, skoro liczba osób „nadwagowych” rośnie a więcej niż połowa społeczeństwa wygląda tak samo, osoba z nadwagą nie musi już być i czuć się w mniejszości! Wspólne biesiadowanie, grille, fastfoody, tuczące zestawy, słodkie wypieki … udające ciasto, styl jedzenia który obserwujemy u innych – daje nam ciche „przyzwolenie” na to, co sami robimy. A z każdym kilogramem jest coraz trudniej zgubić te już uzbierane…

Paradoksy otyłości i nadwagi

Co jeszcze, oprócz przyjemności, daje podjadanie i objadanie się?
Otóż, co nie zawsze jest wprost czytelne … nadwaga i otyłość uwalniają!

Nie trzeba się starać, można odpuścić. Co dokładnie?

• Nie musisz dbać na najnowsze trendy modowe, bo Ci nie zależy, zresztą i tak się pewnie nie zmieścisz albo będziesz wyglądać śmiesznie…
• Nie musisz szukać partnera, bo „i tak nikomu się nie spodobasz” i nie musisz starać, jeśli już go masz, bo i tak unikasz intymności, ponieważ wyglądasz jak wyglądasz…
• Nie musisz uczestniczyć w konkursie na „idealny wygląd”
• Nie musisz ćwiczyć ani się ograniczać, pilnować kalorii i pór jedzenia, bo przecież masz nadwagę i już!

Wygodne? Owszem!
Zbulwersowało Cię to, co napisałam? I bardzo dobrze! To znaczy, że masz motywację do zmiany!

Oczywiście, takie myślenie i przedstawiona wyżej filozofia nie dotyczy wszystkich!
Wiele osób cierpi z powodu nadwagi i chce to zmienić, chce żyć zdrowo, poprawić swój wygląd i samopoczucie! Dla nich właśnie jest Coaching dietetyczny i sesje psychodietetyki. Zapraszam do kontaktu. Zachęcam równie do lektury mojego artykułu na blogu „Rozwój przez paradoksy”.

Iwona Kubis

Źródła:
• Materiały własne
• http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-04-01/epidemia-otylosci-do-2025-dotknie-co-piatego-z-nas/
• http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-03-19/polacy-z-nadwaga-ale-jeszcze-nie-najgrubsi-w-europie/
• www.nationa-geographic.pl/ nationa-geographic/ludzie/who-alarmuje- epidemia-otylosci-w-europie-bedzie-narastac