CO ona mówi, O CO jemu chodzi?… czyli o komunikacji między płciami

Iwona Kubis

Czy naprawdę jesteśmy z dwóch różnych planet?

KOBIETY różnią się od MĘŻCZYZN. I odwrotnie :). „Całe szczęście” – mówimy wtedy, gdy podobają nam się te różnice.”Masakra” – stwierdzamy, kiedy zupełnie nie możemy zrozumieć swojego partnera, choć mówi tym samym językiem.

Czy na pewno ten sam język?

No właśnie. I tak i nie. Język ten sam, kodowanie i odkodowanie – odmienne. O tym, jak bardzo różnią się nasz mózgi w komunikacji wspaniale – zrozumiale i z humorem opowiada Mark Gungor. Zobacz!

Ciekawe i niesamowite, prawda?
A teraz ja opowiem Wam, wg mnie doskonale ilustrującą te własnie różnice, historię pewnego małżeństwa. Zaznaczam, że udanego i kochającego się małżeństwa. Przykładem tym posługuje się za zgodą i akceptacją Bohaterów historii.
Otóż to właśnie małżeństwo udało się na wczasy do Chorwacji. Pojechali samochodem. Nie był to ich pierwszy wyjazd i Żona doskonale pamiętała, że Mąż nie życzył sobie aby zastępować go podczas prowadzenia, chociaż ona kilkakrotnie to proponowała. Wolała nie wnikać, czy chce ją oszczędzić, czy – przeciwnie – uważa, że ona słabo poradzi sobie na zagranicznych drogach… Tym razem sytuacja była napięta – jego bolało kolano – o czym Żona ogólnie wiedziała, a żeby podkreślić jak bardzo go boli – prawą nogę – właśnie tę z bolącym kolanem – mocno a wyraziście (jego zdaniem) eksponował tzn. odchylał w jej kierunku i ona powinna była to zauważyć. Nie zauważyła? Albo zauważyła i nie zareagowała? (jeszcze gorzej!). Żona nie reagowała, propozycji przejęcia kierownicy nie składała również. Napięcie było szczególnie wysokie w drodze powrotnej. Mąż nie chciał skorzystać z propozycji Żony, aby zrobili przerwę na konieczny odpoczynek, zatrzymali się w jakimś motelu, zjedli kolację, wyspali się, „odwentylowali”… porozmawiali może. Ona nawet miała jakąś wstępną rezerwację, co jego dodatkowo zirytowało, bo z nim tego nie uzgadniała! W rezultacie zatrzymali się gdzieś w Rumunii na parkingu i próbowali odpocząć…
Wrócili skłóceni. Nie odzywali się do siebie. Następnego dnia po powrocie Żona po obudzeniu, siadając do stołu, z kawą, zastaje na stole otwartą gazetę „Angora” a w niej dwa tytuły, które aż biją w oczy: „coś z Rumunią w tytule” oraz „Śmierć na parkingu”!. Jakby tego było mało – na pustym marginesie narysowane jest długopisem serce przebite strzałą!
Żona: „Zmroziło mnie. Odczytałam jasny i bolesny komunikat. Nasza miłość umarła na tym parkingu. W Rumunii!!!”. Żeby nie było, że sama się nakręca i nadinterpretuje – wspomnianą gazetę zabrała do pracy, gdzie w celach konsultacyjnych – okazała koleżankom. I co? Wszystkie jak jeden mąż (sic!) potwierdziły jej interpretację! Że to koniec, że on chce odejść, że nie ma odwagi tak prosto w oczy i jak zwykły tchórz na gazecie pisze…
Mąż: „No cóż…. ponieważ ja w ogóle nie lubię mówić i jestem milczkiem… chciałem jakoś zagaić.. Ona jeszcze spała, jak wychodziłem… przy śniadaniu akurat czytałem gazetę… No to na marginesie postanowiłem narysować – serduszko przebite strzałą, jak za młodych lat… żeby pamiętała, że mimo wszystko ją kocham…”.
To wszystko oboje mi wyznali podczas sesji małżeńskiej, na którą (na szczęście!!! w ogóle przyszli).

O tym, jak poprawić wzajemne zrozumienie i komunikować się z drugą płcią – w kolejnym artykule.

.

HODOWANIE PEWNOŚCI SIEBIE

Iwona Kubis

Być może przeczytałeś już niejeden poradnik o tym jak być pewnym siebie, śmiałym, kreatywnym, towarzyskim, efektywnym. Nie pomogło?
To niczego nie przesądza.Być może nie działałeś w ogóle lub działałeś w niewłaściwy sposób.

CO DAJE PEWNOŚĆ SIEBIE?
Pewność Siebie daje poczucie, ze mało co Cię w życiu omija, że masz pełną świadomość tego, że żyjesz Pełnią Życia i w taki sposób, w jaki chcesz żyć.

Być może do tej pory odnosiłeś takie wrażenie, że uciekają Ci okazje, przyjemne momenty, jakieś niesamowite zdarzenia. Dlaczego?
Bo w ostatniej chwili zabrakło… odwagi, wiary, że się uda?
Znam to doskonale również z własnego życia. Za każdym razem, kiedy się poddałam – nie udawało się. Za każdym razem – kiedy postanawiałam, i wierzyłam, że się po prostu uda – udało się! Nie dopuszczaj do siebie zdradzieckiego zwątpienia.

Pomyśl, czy wątpisz w siebie? Jeśli Ty wątpisz w siebie, jak inni mają w Ciebie wierzyć?

Mając Pewność Siebie – wiesz, że sprawy toczą się dokładnie tak, jak powinny, jak je zaplanowałeś, tak jak postanowiłaś, że ma być. A jeśli zachodzą zmiany w Twoim planie – wiesz, że to jest celowe i nazywasz je „korektami kursu”. To właśnie daje Pewność Siebie. Nie myślisz – „oj nie udało się”, a mówisz i myślisz: Ok, ok, zmieniam plan, to normalne, świetni piloci albo kapitanowie statków też muszą dokonywać korekty kursu, jak trzeba.

ROŚNIJ, MOJA PEWNOŚCI!
Wyobraź sobie małą, kruchą roślinkę, która dopiero co przebiła się przez powierzchnię ziemi aby ujrzeć słońce, aby poczuć powiew wiatru, aby deszcz mógł obmyć jej zielone, małe listki. Te drobne jasnozielone listeczki drżą nieśmiało, są tak cieniutkie, że prawie przezroczyste.

Co teraz pomyślałeś?
1. Biedna mała kruszynka, chyba nie przetrwa…
2. Każdy dorosły liść był kiedyś mały, zanim urósł!
To był pierwszy test na pewność siebie. Pierwsza odpowiedź wskazuje na to, że się boisz, że nie wierzysz, masz pewności bardzo mało albo wcale. Jeśli wybrałeś drugą odpowiedź, to znaczy, ze Twoja pewność siebie jest zadowalająca. Ale zawsze możesz ją poprawić!

Ta roślinka to Ty. A raczej to Twoje Poczucie Pewności Siebie. Nawet jeżeli na razie jest małe, kruche i łatwo je zniszczyć albo zdeptać, zanim będzie silnym dorodnym drzewem – zawalcz o nie! Od Ciebie zależy na jaka Pewność Siebie wyrośnie.
Może wyrosnąć na wielką i podziwianą roślinę, albo pozostać karłowatą, deptaną przez innych, roślinką.

CZY RODZIMY SIĘ Z OKREŚLONYM POZIOMEM PEWNOŚCIĄ SIEBIE?
Podobno niektórzy rodzą się pewni siebie… (a potem im to mija – dodają złośliwi).
Jako niemowlęta jesteśmy po prostu asertywni i domagamy się od opiekunów, aby było nam dobrze, to znaczy sucho, ciepło, abyśmy byli nakarmieni i napojeni.

To proste, prawda? I na pewno wiesz, że to potrafisz, a raczej potrafiłeś. To bardzo ważna informacja, bo dużo łatwiej wprowadzić, a raczej przywrócić do swojego życia coś, co już umiesz i znasz.
Dziecko (oczywiście wychowywane w zdrowo funkcjonującej rodzinie) nie wstydzi się poprosić o coś, czego chcę. Jeżeli taki Mały Człowiek w dodatku często słyszy, że jest śliczny kochany i „naj naj” – jego pewność siebie rośnie razem z nim.

Wydaje się, że takim dzieciom jest dużo łatwiej, niż tym, któremu otoczenie mówi: „Siedź cicho, do niczego się nie nadajesz… „I tu okazuje się, że niekoniecznie tak jest. Oczywiście to, czym jesteś „zasilany” w dzieciństwie jest ważne jako budulec Twojej Pewności Siebie. Ale zdarza się tak (a ja sama znam ze swojej praktyki wiele osób, które nie dostawały – jak to psychologowie mówią- „wzmocnień pozytywnych” jako dzieci a wręcz odwrotnie) że ktoś, kogo nie chwalono a raczej ganiono – wyrasta na osobę pewną siebie!

OD CZEGO TO ZALEŻY, ŻE JEDNI SĄ PEWNI SIEBIE, A INNI MAJA Z TYM PROBLEM PRZEZ CAŁE ŻYCIE?
Od wychowania, wzorców, cech osobowości i charakteru. Od bardzo wielu czynników. Pamiętaj – niezależnie od tego, jakie informacje dostawałeś w dzieciństwie – teraz jest czas by poprawić Twoją Pewność Siebie.

Pamiętaj, nie wolno siebie ograniczać, nie uciekaj w kąt by pomyśleć teraz: „…no tak.. skoro miałem takie dzieciństwo i, jak tu piszą, „złe wzorce” to taki już jestem i taki zostanę…”
NIE! Tak nie wolno. Przerwij Zaklęty Krąg Myślenia!

Jeżeli Twoja Pewność Siebie jest od dawna nieużywana, to czas, aby wydobyć ją z archiwum na światło dzienne i hodować, aż stanie się mocna!

JAK „WYHODOWAĆ” TRWAŁĄ PEWNOŚĆ SIEBIE?
Trzeba użyć odpowiedniej strategii, oto kilka wskazówek:

1. Zażyj Pierwszą dawkę Pewności Siebie
Zacznij ostrożnie od budowania takiego właśnie przekonania: „Może mi się udać”. To etap przedwstępny – jeśli jeszcze nie potrafisz powiedzieć (wierząc w to!) „uda mi się”.

2. Zażyj Drugą dawkę Pewności Siebie
Zrób sobie wstępny test i odpowiedz na pytania i po prostu przeanalizuj odpowiedzi. Test nie ma arkusza rozwiązań ani punktacji.

Zastanów się przez chwilę i odpowiedz:
• Kto decyduje o tym, czy dana czynność jest dla Ciebie przyjemna czy nieprzyjemna?
• Kto ustala Twoje cele? Ty czy ktoś inny?
• Czy planujesz robić to, co lubisz? Czy robisz to, co lubisz?
• Czy lubisz to, co robisz? (np. swoją pracę)?
• Czy to, co robisz wpływa na efektywność, na Twoje zadowolenie i komfort mojego życia?
• Czy to, co robisz wpływa na Twoją pewność siebie? W jaki sposób wpływa?
• Z jakimi ludźmi masz najczęściej do czynienia? (narzekacze, optymiści, zazdrośnicy)

3. Zmień myślenie i usuń Mentalne Ograniczniki
Może stare myślenie było dobre w starych czasach. Jeśli chcesz żyć na nowo i po nowemu – potrzebujesz nowego myślenia i większej pewności siebie.
Mentalne Ograniczniki ograniczają Cię w podstępny sposób. Nawet jeśli stwierdzasz, że czegoś chcesz, Twoje wewnętrzne, ugruntowane przekonania mogą to zbojkotować. Na przykład myślisz, że chcesz nowej pracy, chcesz spotkać kogoś wyjątkowego w Twoim życiu, a Wewnętrzny Sabotażysta mówi Ci: „Ale, no co Ty, przecież nie zasługujesz, to Ci się nigdy nie uda”. Albo: „Nie rób tego, bo się tylko ośmieszysz”.

4. Zbuduj OPMS Osobisty Model Pewności Siebie pewności siebie (o tym więcej w książce i kursie „Moc pewności siebie”.

5. Stosuj konsekwentnie zalecenia podane powyżej!

Co możesz zrobić już teraz, zaraz po przeczytaniu tego artykułu, aby sprawdzić czy to, co napisane – w ogóle działa, aby zwiększyć swoją pewność w działaniu?

Oto prosty klucz do sukcesu:
• Planuj świadomie i konsekwentnie
• Określaj swoje cele życiowe, długoterminowe i krótkoterminowe
• Zapisuj swoje cele i swoje priorytety
• Odważ się na realizację swoich marzeń, zapisuj je, wizualizuj tak często jak potrafisz
• Za każdym razem czuj, że zasługujesz na to, o czym myślisz i marzysz!
• Tak często jak tylko się da, powtarzaj na głos: „Ja, (imię) w pełni zasługuję na …”
• Określ dokładnie kiedy i jak chcesz osiągnąć swoje cele

Więcej o strategiach Budowania Pewności Siebie w e-booku. „Moc pewności siebie” i na blogu: http://blog.iwona-kubis.pl/index.php/2016/07/06/ilu-dawek-pewnosci-siebie-potrzebujesz/

Gruby znaczy wolny?

Iwona Kubis

Media alarmują: „Otyłość to już pandemia!” czytamy coraz częściej (pandemia- epidemia o dużym zasięgu przyp.aut.)
„Według szacunków już 64 proc. mężczyzn i 49 proc. kobiet w Polsce ma nadmierną masę ciała, czyli wskaźnik BMI (body mass index – red.) jest u nich wyższy niż 25. (…) A wśród osób otyłych jest około 18 proc. mężczyzn i 21 proc. kobiet. (…) Prognozy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) przewidują, że w najbliższych dekadach problem ten w całej Europie będzie jeszcze narastał.”

Perspektywy

„Nasz świat przeszedł transformację. Kiedyś niedowaga występowała dwa razy częściej niż otyłość. Dziś otyłych jest więcej, niż tych z niedowagą – powiedział prof. Majid Ezzati, z Imperial College w Londynie, jeden z głównych autorów opracowania, w którym prześledzono dane z ostatnich 40 lat (…)”.
W tym rankingu otyłości prowadzą, niestety Amerykanie, mieszkańcy takich krajów jak Australia, Kanada, Irlandia, Nowa Zelandia, Wielka Brytania, a ostatnio krajem ludzi otyłych stały się również Chiny! Do najszczuplejszych nacji należą Japończycy oraz mieszkańcy Kambodży i Północnej.

Co robić?

MORBUM EVITARE QUAM CURARE FACILIUS EST. Lepiej jest zapobiegać, niż leczyć – mówi starożytna maksyma przypisywana Hipokratesowi

Zaniedbanie odbywa podstępnie i się małymi krokami:

– brak aktywności (jestem zbyt zmęczona aby dzisiaj iść na rower, dopiero wróciłam z pracy…a praca odbywa się na siedząco, dojazdy do niej samochodem, autobusem zamiast rowerem czy podróż piechotą)
– nagradzanie się i się „małe pocieszacze” – zajadanie zmartwień, jedzenie na stres, na zmęczenie, dobre ciacho, kawałek czekolady, podwójnie słodzona kawa (należy mi się, przecież muszę się odprężyć). Podobnie jest z kalorycznym alkoholem… Jeden gram alkoholu to 7 kcal (chociaż zdania na temat czy alkohol rzeczywiście tuczy są podzielone- np. teoria, którą głosi Tony Edwards). Zatem – podczas jednego spotkania można wypić nawet kilkaset kalorii…
– dominujący siedzący tryb życia
– złe nawyki (np.podjadanie, słodkie przekąski, jedzenie wieczorem, spożywanie dużej ilości cukrów, tłuszczy, węglowodanów, preferowanie słodyczy zamiast owocu, „nieodmawianie sobie” i ogólnie hołdowanie filozofii „kochanego ciałka nigdy nie za wiele”.

Jak zatem zapobiec uzbieraniu nadmiernych kilogramów, wyhodowaniu „oponki” czy brzuszka?

Rób odwrotnie!

Co to znaczy?
• Aktywizuj się. Wysiądź z autobusu 2 przystanki wcześniej i przejdź je na piechotę.
• Zapisz się na basen lub siłownię.
• Trasy poniżej 3 km pokonuj pieszo, np. po mniejsze zakupy idź na piechotę.
• Częściej chodź na spacery s psem, a jeśli go nie posiadasz – idź sam/a albo „pożycz” zaprzyjaźnionego pieska – na pewno się ucieszy
• Zjedz tyle, aby nie przekroczyć Poziomu Szóstego (o tym przeczytasz w następnym odcinku)

Czy objadanie stało się stylem życia?

W pewnym sensie tak… Otyłość już tak nie razi, skoro liczba osób „nadwagowych” rośnie a więcej niż połowa społeczeństwa wygląda tak samo, osoba z nadwagą nie musi już być i czuć się w mniejszości! Wspólne biesiadowanie, grille, fastfoody, tuczące zestawy, słodkie wypieki … udające ciasto, styl jedzenia który obserwujemy u innych – daje nam ciche „przyzwolenie” na to, co sami robimy. A z każdym kilogramem jest coraz trudniej zgubić te już uzbierane…

Paradoksy otyłości i nadwagi

Co jeszcze, oprócz przyjemności, daje podjadanie i objadanie się?
Otóż, co nie zawsze jest wprost czytelne … nadwaga i otyłość uwalniają!

Nie trzeba się starać, można odpuścić. Co dokładnie?

• Nie musisz dbać na najnowsze trendy modowe, bo Ci nie zależy, zresztą i tak się pewnie nie zmieścisz albo będziesz wyglądać śmiesznie…
• Nie musisz szukać partnera, bo „i tak nikomu się nie spodobasz” i nie musisz starać, jeśli już go masz, bo i tak unikasz intymności, ponieważ wyglądasz jak wyglądasz…
• Nie musisz uczestniczyć w konkursie na „idealny wygląd”
• Nie musisz ćwiczyć ani się ograniczać, pilnować kalorii i pór jedzenia, bo przecież masz nadwagę i już!

Wygodne? Owszem!
Zbulwersowało Cię to, co napisałam? I bardzo dobrze! To znaczy, że masz motywację do zmiany!

Oczywiście, takie myślenie i przedstawiona wyżej filozofia nie dotyczy wszystkich!
Wiele osób cierpi z powodu nadwagi i chce to zmienić, chce żyć zdrowo, poprawić swój wygląd i samopoczucie! Dla nich właśnie jest Coaching dietetyczny i sesje psychodietetyki. Zapraszam do kontaktu. Zachęcam równie do lektury mojego artykułu na blogu „Rozwój przez paradoksy”.

Iwona Kubis

Źródła:
• Materiały własne
• http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-04-01/epidemia-otylosci-do-2025-dotknie-co-piatego-z-nas/
• http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-03-19/polacy-z-nadwaga-ale-jeszcze-nie-najgrubsi-w-europie/
• www.nationa-geographic.pl/ nationa-geographic/ludzie/who-alarmuje- epidemia-otylosci-w-europie-bedzie-narastac

Techniki Mentalnego Bogacenia się, które powinieneś znać

Iwona Kubis

Zanim przejdziemy do meritum, rozważmy następujący problem: W czym tkwi różnica pomiędzy mentalnością bogatego, a mentalnością biednego człowieka? W celu, do jakiego dąży. Ta z pozoru oczywista odpowiedź często nam umyka, przez co nie potrafimy właściwie nakierować naszych działań.

Bogactwo Mentalne

Człowiek Bogaty Mentalnie doświadcza satysfakcji z posiadanej wiedzy i umiejętności. Dokonuje głębokich przemyśleń i analiz własnej osoby. Dba o własny rozwój i cieszy się każdą zmianą, każdym krokiem do przodu. Czuje się spełniony, to także forma bogactwa wewnętrznego. Niemierzonego w pieniądzu ani nie zaznaczającego się w środkach zgromadzonych na rachunku bankowym.

Zasobność Finansowa

Człowiek, który chce użyć technik mentalnych, aby poprawić swoją zasobność finansową ma cel w postaci wzbogacenia się w sensie finansowym.

Jak wykorzystać techniki mentalne aby poprawić swoją „zasobność” ?

Dlaczego tak ostrożnie podchodzę do samego określenia zamożności?

Z bardzo konkretnego powodu. Wiele osób, co niejednokrotnie ujawnia się podczas sesji coachingowych i terapeutycznych , ma problem z nazwaniem siebie „bogatym” albo w ogóle nie może zaakceptować bogactwa. Dlaczego? Działają tu skrypty i przekonania.

Złe przekonania

Skojarzenia, zasłyszane i utrwalone, oparte na obiegowych stwierdzeniach, np. że ktoś się nieuczciwie wzbogacił, o tym, że… łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego- nie wspominając. Swoją drogą, dlaczego akurat wielbłądowi? Żaba też nie przejdzie, pchła również nie. Chodzi o wyolbrzymienie, ba, napiętnowanie tego, że Bogaty równa się zły. Wiele osób źle myśli o bogatych, choć skrycie im zazdrości – zamiast się na nich wzorować. Panuje u nas swoista apoteoza biedy i ubóstwa. Biedny jest dobry, uczciwy, cierpi w pokorze.
Jeśli chce – niech cierpi, jeśli nie chce zadać sobie pytania: co jest złego w bogactwie?

Bogaci są dobrzy

Bogaci tego świata potrafią dzielić się z innymi, otwierają fundacje, wspierają biedniejszych. Dzielą się tym, co mają. Dbają o naszą planetę, ludzi i zwierzęta. Trzeba to tylko zauważyć. To dobra strona bycia bogatym. Oczywiście nie wszyscy tak robią, ale bycie bogatym daje taka możliwość.
Niestety panują u nas złe przekonania również i na ten temat – co ujawnił przeprowadzony przed kilku laty Raport „Filantropia w Polsce„, opublikowany przez Fundację dla Polski. :

„(…) Co ciekawe, z badania wynika, że w odczuciu większości darczyńców społeczeństwo negatywnie postrzega działalność filantropijną jak również samych filantropów. Wskazują na powszechnie panujące przekonanie, iż filantrop to ten, który na pomaganiu innym chce „zrobić interes”, gdyż w przeciwnym razie nie oddawałby swoich pieniędzy. W tym kontekście darczyńcy podkreślają dość powszechnie wyrażaną podejrzliwość dotyczącą źródła pochodzenia majątku przeznaczanego na działalność filantropijną. W najlepszym wypadku filantropia określana jest jako fanaberia człowieka, „który ma wszystko, a teraz bawi się w filantropa”.

Już 2 lata później Fakt wytknął polskim bogaczom, że „Dobroczynność polskich krezusów nie jest dla nich powodem do chwały” – podkreślając, że słabo wypadamy na tle Amerykanów:

„Multimilionerzy nie chowają bogactwa dla siebie i swoich najbliższych. Bo na cóż komu fortuna, gdy już mamy wszystko, a pięćsetnego zegarka nie kupimy, piętnasty prywatny odrzutowiec nie cieszy, a na Marsa nie polecimy? Tym bardziej, że na całym świecie jest tylu potrzebujących, że okruch bogactwa miliardera może odmienić ich życie. Nie wszyscy to oczywiście pojmują. Amerykanie bardziej, ale Polacy już nie. Dobroczynność polskich krezusów nie jest dla nich powodem do chwały.
Pierwowzorem dobroczynności był Andrew Carnegie. XIX-wieczny magnat stalowy, fundator nowojorskiej Canegie Hall. Pod koniec życia wprawił cały świat w osłupienie, gdy cały swój majątek przeznaczył na cele charytatywne – w tym budowę sieci bibliotek publicznych. Jego tropem idą także dziś bogaci Amerykanie.
Założyciel Microsoftu Bill Gates i inwestor giełdowy Warren Buffett prowadzili kampanię „The Giving Pledge”, by przekonać najzamożniejszych Amerykanów, do przekazywania na cele charytatywne co najmniej połowy majątku. Na apel odpowiedziało 34 miliarderów, wśród nich właściciel firmy informatycznej Oracle Larry Ellison, założyciel CNN Ted Turner, burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg, potentat przemysłu energetycznego T. Boone Dickens. Bufett zadeklarował przekazanie 99 proc. majątku na rzecz potrzebujących. Amerykanie co roku przekazują na cele charytatywne 300 mld dolarów.”

Tak czy inaczej – bogaci pomagają, między innymi dlatego, że są bogaci – choć oczywiście nie tylko ale dlatego .

Zmień myślenie

Zacznij myśleć inaczej.
Pomyśl co dobrego Tobie i innym przynieść może Twoje Bogactwo. Zacznij myśleć dobrze o bogatych. Poszukaj ich w swoim otoczeniu. Wzoruj się na nich zamiast im zazdrościć.
Powtarzaj sobie w myśli i na głos, każdego dnia, że:

  • czujesz się zasobny
  • zamożny
  • że starcza Ci na wszystko
  • i ze jesteś bezpieczny

Jeśli masz z tym trudność, poniżej przeczytaj, jak to zmienić.

Bogactwo na języku

Niektórym jednak, bogactwo w odniesieniu do własnej osoby nie przechodzi przez gardło. Nie są w stanie tego powiedzieć, bo chodzi o to, aby – parafrazując Słowackiego – język giętki powiedział to, co pomyśli głowa.
Ale nie powie, bo głowa nie akceptuje bogactwa. Bo dalej tkwią w niej przekonaniu, że bogactwo to zło, a w najlepszym przypadku na pewno nie dobro. Bo przecież pieniądze szczęścia nie dają. Ale szczęście daje pieniądze, jak ktoś kiedyś słusznie zauważył!
Zatem najpierw zmień terminologie określająca swoje zasoby finansowe.
Zamiast:
„Jestem bogaty” pomyśl i powiedz „Dobrze mi się powodzi”
Albo:
„Jestem zamożny”
„Jestem zadowolona ze stanu swojego konta”
„starcza mi na wszystkie moje potrzeby i nawet zostaje ”
„Czuję się bezpieczny finansowo”
„Posiadam wystarczająca ilość pieniędzy na moje cele i potrzeby”
Lub
„Mam tyle pieniędzy ile mi potrzeba na wszystko czego pragnę”

Człowiek Bogaty Mentalnie doświadcza satysfakcji z posiadanej wiedzy i umiejętności. Dokonuje głębokich przemyśleń i analiz własnej osoby. Dba o własny rozwój i cieszy się każdą zmianą, każdym krokiem do przodu. Czuje się spełniony, to także forma bogactwa wewnętrznego. Niemierzonego w pieniądzu ani nie zaznaczającego się w środkach zgromadzonych na rachunku bankowym.

To bardzo zmienia perspektywę. Przetestowałam tę technike na sobie . Moja podświadomość zgłaszała silny opór wobec stwierdzenia „jestem bogata”, ale zamożność zaakceptowała. Dlatego dzisiaj, teraz mogę powiedzieć, ze czuję się (i jestem) osobą zamożną. Pod wieloma względami.

Spróbuj w ten sposób, przetestuj jakie określenia, które słowa Twoje wewnętrzne Ja „kupuje”, a które odrzuca. Sam wyznacz swoje progi. Nie ma skali zamożności, przynajmniej mnie nie jest znana.
Czy zamożny to ten, którego przychód miesięczny wynosi 20 tys. złotych, czy to jeszcze za mało?

Powtórzę ponownie. Wyznacz Swój Próg Zamożności samodzielnie.
I doświadczaj zamożności. Każdego dnia. Począwszy od dzisiaj!

Technika wiary finansowej

Pamiętaj tez o tym, żeby to, co mówisz – mówić z przekonaniem. Jeżeli coś myślisz/mówisz, a sam w to nie wierzysz – odrzuć to zdanie, bo ono nie zadziała. Skonstruuj takie sformułowanie, w które sam wierzysz (możesz posłużyć się wyżej podanymi przykładami lub ułożyć własne zdania).
Wierz w to, co myślisz i mówisz.

To jest kluczowe w tej technice!

Ilu dawek Pewności Siebie potrzebujesz?

Iwona Kubis

Pewność Siebie to właśnie ten element wiary, że po przeczytaniu tego wpisu  i zastosowaniu metod może ci się udać. Uda Ci się. Jak się czujesz, gdy to czytasz?
Jeśli masz problem z uwierzeniem, spróbuj w inny sposób. Pomyśl: A co mi szkodzi spróbować?
Zacznij ostrożnie od budowania takiego właśnie przekonania: Może mi się udać.
To etap przedwstępny  jeśli jeszcze nie potrafisz powiedzieć (wierząc w to!): uda mi się.

Pierwsza dawka Pewności Siebie

Być może przeczytałeś już niejedną książkę o tym jak być pewnym siebie, śmiałym, kreatywnym, towarzyskim i efektywnym.

Nie pomogło? To niczego nie przesądza.

 Być może nie działałeś w ogóle lub działałeś w niewłaściwy sposób.

Zapoznaj się z tym, co mam do powiedzenia i po prostu zacznij działać.

Teraz może Ci się udać!

Uda Ci się!

Uda Ci się na pewno (jeśli tylko uwierzysz)!

Druga dawka Pewności Siebie

Dotyczy tego, czy w ogóle chcesz większej pewności siebie.

NIE)ŁATWE PYTANIA, czyli zrób sobie wstępny test. 

Odpowiedz na pytania i po prostu przeanalizuj odpowiedzi. Test nie ma arkusza rozwiązań ani punktacji.

Zastanów się przez chwilę i odpowiedz:

  • Kto decyduje o tym, czy dana czynność jest dla Ciebie przyjemna czy nieprzyjemna?
  • Kto ustala Twoje cele?
  • Czy planujesz robić to, co lubisz?
  • Czy robisz to, co lubisz?
  • Czy lubisz to co robisz? (np. swoją pracę)?
  • Czy to, co robisz wpływa na efektywność, na Twoje zadowolenie i komfort mojego życia?
  • Czy to, co robisz wpływa na Twoją pewność siebie? W jaki sposób wpływa?
  • Z jakimi ludźmi masz najczęściej do czynienia? (narzekacze, optymiści, zazdrośnicy)

Te pytania są ważne i istotne właśnie na tym etapie, ponieważ na początku musisz, tak, MUSISZ zdecydować, czy dokonasz podstawowych zmian w swoim otoczeniu tak, aby wspierało Cię w rozwoju.

„Musisz” – rzadko  tutaj będziemy używać tego słowa,  będziemy stawiać na „chcę”, ale w tym przypadku słowo to jest naprawdę istotne bo posiada MOC DETERMINACJI, która jest niezbędna na początku! O ważności MOC-y już wspominałam i będziemy jeszcze do tego nawiązywać.

Jak przejść pomost pomiędzy „Muszę” i „Chcę”, wyjaśniam poniżej. Długo zastanawiałam się, prowadząc szkolenia czy  zajęcia terapeutyczne, jak sprawić, by ludzie poczuli, że chcą, a nie muszą. Jak wpłynąć na motywację „od środka”.

Pewnego razu, rysując na flipcharcie model Muszę – Chcę,wskazałam na przejściowy stan, taki „pomost” pomiędzy tymi dwoma stanami.

Tym stanem jest…

MOGĘ

I kiedy masz taką sekwencję:

MUSZĘ-MOGĘ-CHCĘ

Okazuje się, że wejście w stan „chcę” jest dużo łatwiejsze (czasami w ogóle jest to jedynie możliwe) przez stan „mogę”.

Bardzo trudno wmówić sobie, że jak muszę to chcę. Nie wierzysz? To spróbuj przekonać kogoś, kto czuje się zmuszany do czegoś, słowami: Ależ moja droga, Ty na pewno chcesz tego, chcesz, ale jeszcze o tym nie wiesz i dlatego Ci się tak wydaje, że musisz.

Jeśli Ci się to uda, koniecznie do mnie napisz i opisz jaką technikę stosujesz! Kupię tę technikę od Ciebie. Z moich doświadczeń (25 lat pracy z zespołami ludzkimi, coachingu, motywacji, doradztwa i terapii)  wynika jednak, że to nie działa… A co działa?

Właśnie ten pomost.

Najlepiej wypróbuj na sobie. Jeśli jesteś w stanie

MUSZĘ

muszę, ale…. Mam dość,  nie chcę, nie chce mi się, mam tego dość, dlaczego mnie zmuszają etc

Zadaj sobie pytanie:

Czy ja w ogóle mogę to zrobić?

STAN „mogę” oznacza: czy mam umiejętności, narzędzia, czas, sposobność, miejsce etc.

I z tego stanu jest już dużo bliżej do stanu chcę.  Uwaga: może nie udać się za pierwszym razem. Ale to dokładnie tak jak z nauką pływania, jazdy rowerem czy manewrem parkowanie tyłem.

Dlatego częściej będziemy korzystać z „chcę” bo nauczysz się przechodzić do tego stanu ze stanu „muszę”. Jak szybko to zrobisz – zależy od Ciebie. Czy to się w ogóle opłaca? Pewnie! Każdego z nas, co jakiś czas spotykają czynności i zadania, których nie chcemy, a musimy.

Wracając do budowania pewności siebie….

Spotkałaś się może ze stwierdzeniem, że rzeczy nie są z gruntu ani dobre ani złe? To my nadajemy im określone znaczenia… (za A.Robbinsem).

W tym miejscu raz jeszcze pomyśl i odpowiedz sobie na kolejne dwa pytania:

  • Czy chcę zmieniać stan obecny?
  • Dlaczego chcę go zmienić?

Jeśli nie chcesz niczego zmieniać i masz istotne  powody dla których chcesz aby wszystko pozostało tak, jak jest – wypisz je w swoim notatniku.To pytanie potrzebne Ci było po to, by poznać swoje ewentualne opory  i mentalne ograniczniki.

A może wolisz wypisać powody, dla których chcesz, by  Twoje życie uległo przemianie, chcesz zyskać większą pewność siebie i skuteczność w działaniu. Mam nadzieję, że odpowiedź brzmi „tak”, skoro jesteś tutaj.

Zapisz te powody.

Wymienione powody mogą dotyczyć sfery zawodowej, osobistej, emocjonalnej, intelektualnej lub kilku na raz. Ważne, że je dostrzegasz i że przyczynią się one do trwałej zmiany w Twoim Systemie Organizacji Osobowości i wpłyną na powstanie Osobistego Modelu Pewności Siebie.

Wybór i późniejsze stosowanie odpowiedniego horyzontu czasowego determinuje nasz sposób podejmowania decyzji. Jak to zazwyczaj bywa – początki są najtrudniejsze, często zniechęcające i nadal nie możesz zobaczyć końcowego sensu efektu. Ale pamiętaj, że robisz to dla Siebie i przede wszystkim dla Siebie!

ZADANIE DOMOWE

Być może zadajesz sobie pytanie: A co ja właściwie zyskam jak nabiorę tej „pewności siebie”?

Co zyskasz? o korzyściach z pewności siebie już była wcześniej mowa,   ale najlepiej jak sam/a wskażesz swoje własne korzyści.

Z poniższej listy wybierz to, na czym Tobie zależy:

 

  • Działając pewnie i efektywnie – będę mieć więcej czasu (dla siebie, bliskich osób, na czynności przyjemne)
  • Zyskam więcej zadowolenia i satysfakcji z życia
  • Zacznę zarabiać więcej pieniędzy
  • Chcę pozwolić sobie mniej pracować
  • Pozwolę sobie więcej odpoczywać i „nic nie robić” nie mając przy tym wyrzutów sumienia
  • Zacznę się częściej uśmiechać
  • Będę bardziej zadowolona/y ze swojego wyglądu
  • Będę mieć więcej wiary w siebie
  • Będę się bardziej podobać innym, wzbudzać sympatię  Będę z siebie dumna/dumny, ze mi się udało!
  • Inni ludzie będą dla mnie milsi (albo zacznę to zauważać, mając więcej pewności siebie!)
  • Ja będę milsza/milszy dla innych
  • Chcę umieć odmawiać i nie zadręczać się tym, że to w ogóle robię!
  • Chcę się cieszyć ze zwykłych rzeczy i będę to robić!
  • Będę chodzić prosto i podniesioną głową
  • Będę mieć odwagę odezwać się w nieznajomym towarzystwie
  • Będę częściej zabierać głos w dyskusji
  • Będę bronić własnego zdania w sposób asertywny
  • Nauczę się odmawiać
  • Nauczę się śpiewać z radości pod prysznicem albo prowadząc samochód
  • Będę w restauracji zamawiać to co, chcę, a nie to co inni
  • Będę ubierać się tak jak lubię
  • Będę mieć czas na swoje hobby
  • Założę mini /lub szorty nawet jeśli nie podobają mi się moje nogi
  • Przestanę bać się moich kompleksów
  • Zaakceptuję siebie w pełni i w całości
  • Polubię siebie
  • Pokocham siebie
  • Powiem to swojemu odbiciu w lustrze

 

Iwona Kubis

 

Jak obudzić w sobie Moc Pewności Siebie?

Iwona Kubis

W ramach nowego cyklu na blogu chciałam zaproponować Wam, moi Drodzy czytelnicy, lekturę podzielonego na krótkie odcinki e-booka „Moc pewności siebie”. Po przeczytaniu jej dowiecie się, jakie korzyści płyną z posiadania dużej pewności samego siebie oraz poczucia własnej wartości, jak również poznacie liczne i skuteczne techniki na osiągnięcie wymarzonego przez Was stanu tych cech.

Poczucie pewności siebie

Jak rozumiesz „pewność siebie”? Jak to jest być „pewnym siebie”? Co dla Ciebie oznacza ”niskie”, a co „wysokie” poczucie własnej wartości? Zadaję Ci te wszystkie pytania, abyś już na wstępie mógł określić co chcesz zmienić lub osiągnąć, a ja Ci powiem w jaki sposób to zrobić.

Kierując się podanymi tutaj wskazówkami będziesz mógł szybko i skutecznie zbudować (jeżeli uważasz, że nie masz) lub umocnić (jeśli uważasz, że masz, ale za słabe) poczucie własnej wartości i pewność siebie.
A wówczas, przy wsparciu metodami pokazanymi w niniejszym opracowaniu – osiągniesz to, czego pragniesz wtedy, kiedy chcesz.

Fajne, prawda?

Ale w całej Grze o Pewność Siebie najfajniejsze jest to, że to się udaje (jeśli zastosujesz się do wskazówek), a w dodatku jest przyjemne!

Dlaczego, drodzy Czytelnicy, mielibyście mi w ogóle uwierzyć?
Po pierwsze dlatego, że wszystko, ale dokładnie wszystko z tej książki przećwiczyłam na sobie, aby nabrać pewności siebie (tak, tak, nie zawsze ją miałam), po drugie dlatego, że nauczyłam się odróżniać Zdrową Pewność Siebie od zarozumialstwa, po trzecie wreszcie dlatego, że w pracy z moimi klientami w coachingu i terapii również im polecam te metody, a oni stosują je z dobrym skutkiem.

Wystarczy, aby uwierzyć?

Jeśli nie , to po prostu przeczytaj i … sprawdź mnie!

Rozmiar tego opracowania nie pozwala opisać szerzej mojej historii, ale powiem, że z wielu niełatwych, trudnych i „beznadziejnych” sytuacji, gdzie podejmowano próby, aby zachwiać moją Pewnością Siebie, Wiarą w Siebie, wyszłam zwycięsko. Nie tylko utrzymałam Pewność i Wiarę, ale jeszcze je umocniłam. Udało mi się również pomóc wielu osobom w uzyskaniu oraz odzyskaniu pewności siebie i dobrej samooceny, a dzięki tej wiedzy i doświadczeniu mogę pomóc również Tobie!

Od wielu lat prowadzę szkolenia i zajęcia indywidualne z tematyki efektywności osobistej, kreatywności, i od wielu lat bardzo ważny element tych zajęć stanowi budowanie pewności siebie, samooceny, znajdowanie dróg do rozwoju osobistego i uczenie się konkretnych narzędzi. Jak już wcześniej wspomniałam – osobiście stosuję opisane tu techniki z rewelacyjnym wręcz skutkiem. Rozmiar tego opracowania nie pozwala opisać szerzej mojej historii, ale powiem, że z wielu niełatwych, trudnych i „beznadziejnych” sytuacji, gdzie podejmowano próby, aby zachwiać moją Pewnością Siebie, Wiarą w Siebie, wyszłam zwycięsko. Nie tylko utrzymałam Pewność i Wiarę, ale jeszcze je umocniłam. Udało mi się również pomóc wielu osobom w uzyskaniu oraz odzyskaniu pewności siebie i dobrej samooceny, a dzięki tej wiedzy i doświadczeniu mogę pomóc również Tobie!

Dlatego, że wiem na pewno („na pewno” brzmi dobrze w temacie Pewności Siebie, prawda?), jakie pozytywne skutki przynosi praca nad budowaniem Mocy Pewności Siebie. Postanowiłam napisać tę książkę, aby dotrzeć nie do setek osób, z którymi mam bezpośredni kontakt i którym przekazuję te sposoby, ale do wielu, wielu tysięcy, setek tysięcy osób, które przeczytają tę książkę.

Właśnie te sprawdzone i skuteczne techniki, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku – znajdziesz w tej książce.
Czy jestem pewna, Że Ci się powiedzie, jeśli dokładnie zastosujesz się do wskazówek? TAK.

A Ty?

To wyruszamy w drogę – do Pewności Siebie!

Co daje pewność siebie?

Zacznijmy od tego , że pewność siebie daje poczucie, ze mało co Cię w życiu omija, że masz pełną świadomość tego, że żyjesz Pełnią Życia i w taki sposób, w jaki chcesz żyć.

Być może do tej pory odnosiłeś takie wrażenie, że omijają Cię okazje, przyjemne momenty, jakieś niesamowite zdarzenia.

Dlaczego?
Bo w ostatniej chwili zabrakło… odwagi, wiary, że się uda?

Jeśli tak się stało, nie przejmuj się, teraz się uda!
Znam to doskonale również z własnego życia. Za każdym razem, kiedy się poddałam – nie udawało się. Za każdym razem , kiedy postanawiałam, że się po prostu uda – udało się! Nie dopuszczaj do siebie zdradzieckiego zwątpienia.
Pomyśl, czy wątpisz w siebie? Jeśli Ty wątpisz w siebie, jak inni mają w Ciebie wierzyć?

A może wątpisz w swoją wartość, w swoje możliwości, umiejętności, czujesz się gorsza, gorszy niż inni? Jeśli to uczucie jest Ci bliskie – mam dobrą wiadomość, ta książka pomoże Ci pozbyć się tego uczucia na zawsze!

Jeśli zdarzało się tak, że miałeś wrażenie, że życie mija tak jakoś bez sensu, dzień za dniem i w dodatku miałeś obawę, że nic się nie zmieni, to znaczy ze ta książka jest dla Ciebie!

Posiadając Pewność Siebie wiesz, że sprawy toczą się dokładnie tak, jak powinny, jak je zaplanowałaś, tak jak postanowiłaś, że ma być. A jeśli zachodzą zmiany pierwotnego planu – wiesz, że to jest celowe i nazywasz je „korektami kursu”. To właśnie daje Pewność Siebie. Nie myślisz – oj nie udało się, a mówisz i myślisz: Ok, ok, zmieniam plan, to normalne, świetni piloci też muszą dokonywać korekty kursu, jak trzeba.

Dlaczego ta książka nosi tytuł „Moc Pewności siebie” a nie po prostu „Pewność Siebie”? Ponieważ, aby odnieść Prawdziwy i Trwały Sukces, musisz nie tylko posiadać Pewność Siebie, ale też czuć jej MOC. Potrzebujesz jej.

 

Czy boimy się coachingu i terapii?

Iwona Kubis

Często pokutuje w nas przekonanie, że decyzja o udaniu się do psychoterapeuty jest jednoznaczna z przyznaniem się do posiadania poważnych problemów psychicznych. Czujemy się z tym nieswojo, ponieważ dajemy w ten sposób do zrozumienia, że coś jest z nam nie tak. Warto jednak wyzbyć się tego rodzaju krzywdzących dla nas samych uprzedzeń i potraktować tego rodzaju terapię jako okazję, aby rozwiązać trapiące nas problemy.

Dlaczego boimy się terapii?

Niedawno na blogu pisałam o niebezpieczeństwach związanych z zawodem coacha i terapeuty. Przyjrzyjmy się teraz tej kwestii, jednak z perspektywy Pacjenta i Klienta (przy coachingu mamy do czynienia z „klientem”, w psychoterapii natomiast określenia te używane są zamiennie).

Z coachingiem jest trochę łatwiej. Z usług coacha korzysta wiele osób i jest to obszar rozwoju. Oznacza to na przykład chęć rozwinięcia jakichś określonych kompetencji. Coach wspiera wówczas klienta w procesie zmian.

Jeśli jednak decyduję się udać do psychoterapeuty. Uuu… To musi oznaczać, że coś jest ze mną nie dobrze, coś jest na pewno nie tak. Korzystanie z pomocy terapeuty jest u nas jeszcze mocno „nieoswojone” kulturowo. W innych społeczeństwach zjawisko to jest zrozumiałe i popierane. W Polsce nadal jeszcze pokutuje nieodróżnianie wizyty u psychoterapeuty od wizyty u psychiatry.

Psychoterapeuty ani psychoterapii nie trzeba się bać. Tak naprawdę coaching od terapii dzieli jedynie część diagnostyczna i horyzont (co dokładniej wyjaśniam na filmie).

Czym różni się coaching od psychoterapii?

Zasadniczą różnicą między coachingiem, a psychoterapią jest założenie, że klient (czyli osoba poddawana coachingowi) ma wszystkie umiejętności, kompetencje i zasoby intelektualne niezbędne do zmieniania i udoskonalania swojego życia oraz do osiągania wyznaczonych przez siebie celów. Rola coacha przypomina rolę przewodnika, który pokazuje nam Drogę.

W psychoterapii natomiast stawiana jest diagnoza, potrzebna jest analiza przeszłych wydarzeń i doświadczeń. W odróżnieniu od coachingu, psychoterapia dedykowana jest przede osobom, które zmagają się z życiowymi trudnościami i/lub borykają się z jakimiś zaburzeniami.

Korzystanie z pomocy terapeuty jest u nas jeszcze mocno „nieoswojone” kulturowo. W innych społeczeństwach zjawisko to jest zrozumiałe i popierane. W Polsce nadal jeszcze pokutuje nieodróżnianie wizyty u psychoterapeuty od wizyty u psychiatry.

Inny punkt odniesienia

W psychoterapii należy się skupić na rozwiązaniu problemu, który powstał w przeszłości, ale powoduje dysfunkcje, dyskomfort w teraźniejszości. Psychoterapia zajmuje się tez działaniami mającymi na celu lepsze radzenie sobie w przyszłości.

W coachingu doświadczenia z przeszłości są traktowane jako kapitał. Ważne jest to gdzie jesteś „dzisiaj”, jak wykorzystujesz swoje zasoby i doświadczenie oraz dokąd zmierzasz. Ważny jest cel, który sobie wyznaczasz.

W psychoterapii oczywiście też wyznaczane są cele, ale w oparciu o problemy zgłaszane przez pacjenta.

Coaching terapeutyczny

To pojęcie zostało stworzone przeze mnie na potrzeby osób, które mają dystans do terapii i potrzebują tez coachingu. Tak naprawdę bowiem psychoterapeuci pracujący w nurcie poznawczo-behawioralnym i coachowie używają podobnych narzędzi.

Zarówno psychoterapia poznawczo-behawioralna jak i coaching mają swój początek w podobnym czasie, chociaż rozwijały się niezależnie od siebie.

Coaching jest popularny i modny, zaś psychoterapia nadal budzi obawy i dystans. A tak naprawdę chodzi o to samo! O Zmiany, o rozwój, o poprawę jakości Twojego Życia.

Pytania

1. Co dotychczas sądziłeś na temat coachingu i terapii?
2. Czy zdarzało Ci się korzystać z usług coacha lub terapeuty(psychologa)?
3. Czy w razie powstania problemu w Twoim życiu wybierzesz terapię czy coaching?

Dlaczego warto być asertywnym?

Iwona Kubis

• Czy jesteś Asertywnistą?
• Czy umiesz być asertywny?
• Czy umiesz reagować na asertywne zachowania innych?

Dylemat Pojęcia

Kiedy staramy się zdefiniować słowo „asertywność”, pierwszym określeniem, które zwykle przychodzi nam na myśl, jest „umiejętność mówienia nie”. Owszem, zdolność ta bezsprzecznie zalicza się do umiejętności asertywnych, jednak nie ona jedna. Według mnie do asertywności bardzo pasuje zasłyszane przed laty zdanie:

Tam się kończy Twoja wolność, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka

W praktyce oznacza to – przestrzegaj czyichś granic, ale chroń również swoje własne. Masz prawo odmówić, masz prawo okazać swoje uczucia oraz wypowiedzieć swoje zdanie i co ważne – po tym, jak to zrobisz, masz prawo mieć stabilne, adekwatne uczucia. Mam tu na myśli dosyć częste sytuacje, gdy owszem, zachowasz się w sposób zdecydowany, ale niebawem przychodzi poczucie winy objawiające się np. takimi myślami: „jak mogłem”, „przecież było jej przykro”, „miał łzy w oczach”, „może za ostro to powiedziałam”.

Czy warto byc asertywnym?

Osobiście doskonale wiem, jaka jest cena i wartość asertywności. Dlatego zachęcam do nauki bycia asertywnym. Odpowiadając na pytanie tytułowe:

Warto. Zdecydowanie warto.

Dla siebie, dla innych.

Asertywności uczyłam się na różnych bolesnych przykładach. Często zdarzało mi się żałować, że byłam zbyt zdecydowana. Albo że nie byłam…

Co daje bycie asertywnym?

Zadowolenie, satysfakcję, poczucie, że dbasz o siebie i że dbasz o dobre, prawidłowe relacje z innymi (np. nie dajesz się wykorzystywać). Pewność, że zużywasz swój czas i energię we właściwy sposób, nie tracisz go na sprawy niepotrzebne i na ludzi, którzy nie doceniają tego, co robisz.

Asertywności można i warto się nauczyć

Czy dla mnie nie jest za późno?

Być może zadajesz sobie takie pytanie. Zastanawiasz się nad tym, czy z umiejętnościami asertywności nie trzeba się np. urodzić…

Asertywności można się nauczyć. W każdym wieku!

Nigdy nie jest za późno na naukę.

Szczerość za szczerość

Odpowiedz szczerze. Tu i teraz. Czy jesteś asertywny?

Jeżeli tak – napisz w komentarzu, jak to robisz!

Jak Ci się to udaje?

Jeżeli nie… Powiedz o tym szczerze. To PIERWSZY KROK.

Uznać swoją „nie-asertywność” to niezwykle ważny krok do zmiany.

DRUGI KROK – to stwierdzenie i poczucie, że już więcej tak nie chcę i że mam dość!
Podzielę się tu krótko moimi doświadczeniami. Jestem asertywna, owszem, ale cena nauki była wysoka, a jej czas długi.

Ale warto było to przeżyć, by teraz być tu gdzie jestem i tym kim jestem

Może Cię zaskoczę ale tak naprawdę asertywną osobą jestem dopiero od kilku lat, a mam ich skończone pięćdziesiąt! Wiele czasu zajęła mi nauka asertywności, a od lat przecież prowadzę warsztaty dotyczące tego tematu! Ale największym nauczycielem w tej dziedzinie dla mnie byli inni ludzie w moim życiu oraz trudne sytuacje, o których opowiadam na filmie.
Może trudno w to dzisiaj uwierzyć, ale dawałam się wykorzystać i byłam nawet ofiarą przemocy. Na szczęście da się taką sytuację zmienić. Dziś jestem pełna optymizmu i energii, a wszystko co mi się zdarzyło, obróciłam w doświadczenie będące nauką na przyszłość.

Nawet jeżeli dotychczas Ci się nie udawało

Spróbuj teraz.
Może właśnie to jest czas dla Ciebie. Na bycie asertywnym?
Na naukę?
Na doświadczanie uczuć, które wynikają z bycia asertywnym?
Od razu uprzedzam! To nie jest łatwe. Wymaga pracy i konsekwencji. Asertywność trzeba ćwiczyć oraz ją doskonalić. Dzień w dzień, dzień po dniu.

Mini test asertywności

1. Czy uważasz, że jesteś osobą asertywną? Określ swój poziom asertywności w skali 1-10.
2. Czy inni uważają Cięza osobę asertywną? (Słyszałeś ich komentarze na ten temat)
3. Kiedy łatwo (najłatwiej) byś asertywnym? Wobec kogo?
4. Kiedy trudno (najtrudniej) być asertywnym? Wobec kogo?
5. Opisz sytuację, kiedy Twoim zdaniem byłeś asertywny i jesteś z tego zadowolony.
6. Opisz sytuację, kiedy Twoim zdaniem byłeś asertywny” i NIE jesteś z tego zadowolony.

Prawidłowe odpowiedzi:
Nie istnieją! Chodzi tu o autodiagnozę – o zbadanie, co Ty osobiście sądzisz o własnej asertywności.
Jeśli jednym z Twoich wniosków jest refleksja, iż chcesz pracować nad Osobistą Asertywnością – zapraszam na moje warsztaty oraz Coaching.

Czego nie wiesz o Trenerach?

Iwona Kubis

Wielu trenerów boryka się z podstawowymi problemami, występującymi przy wykonywaniu swojego zawodu. Do najczęstszych kłopotów prowadzących należą: umiejętność utrzymania uwagi oraz skupienia uczestników, zbudowanie na sali atmosfery sprzyjającej efektywnej pracy, czy też wyrobienia sobie wśród uczestników pozycji autorytetu opartego na kompetencjach i merytorycznej wiedzy.

Trener niczym latarnia

Wśród zaleceń dla prowadzących szkolenia, warsztaty i grupy tematyczne znane jest zalecenie, aby trener – prowadzący był „jak latarnia morska”. To znaczy, aby zauważał wszystkich, patrzył na każdego uczestnika mniej więcej tyle samo czasu, reagował na pytania i zachowania oraz widział wszystko dookoła głowy (stąd porównanie do latarni morskiej).

Trener jako Peryskop

Technika Peryskopu (moja autorska nazwa) jest według mnie lepsza. Sama często ją stosuję i nazwałam ją w ten sposób, ponieważ bardziej oddaje zachowania prowadzącego. Szczegółowo opowiadam o tej metodzie w zamieszczonym poniżej filmie.
Przy okazji przypomniała mi się opowieść o latarni morskiej, która ilustruje pewne zjawisko.. hm.. taką przypadłość trenerską …przekonanie o własnej wyższości i nieomylności… czyli… „Bogozę”.

***

(…) Dwa okręty treningowe przebywały od kilku dni w linkach atmosferycznych na manewrach. (…) gdy noc zapadła, stałem na mostku. Widoczność była słaba powodu zalegającej miejsc mostku, by mieć lepsze oko na wszystko, co się dzieje. Wkrótce po zapadnięciu zmroku obserwator ze skrzydła mostku zameldował:
– Światło z lewej burty dziobowej.
– Stałe czy rufowe? – zawołał kapitan.
– Stałe, kapitanie – odpowiedział obserwator, co zna jesteśmy na kursie grożącym niebezpiecznym zderzeni Wtedy kapitan zawołał do sygnalisty:
– Nadawaj: „Jesteśmy na kursie kolizyjnym, radzę kurs o 20 stopni”.
– Radzimy raczej wam zmienić kurs o 20 stopni – odpowiedziano nam.
– Jestem kapitanem, zmień kurs o 20 stopni – kazał wysłać kapitan,
– Jestem marynarzem drugiej klasy – przyszła odpowiedź. Zmień lepiej kurs o 20 stopni.
Wściekły już kapitan zawołał z furią:
– Wysyłaj: „Jestem okrętem wojennym. Zmień kurs o 20 stopni”.
Sygnał świetlny otrzymany w odpowiedzi mówił:
– Jestem latarnią morską.
Zmieniliśmy kurs.

Źródło: S.Covey 7 nawyków skutecznego działania

Bogoza

Określenie zapożyczyłam od pewnego kolegi po fachu, od którego je usłyszałam. Bogoza trenerska to zjawisko występujące, kiedy kiedy prowadzący uważa się za kogoś lepszego, merytorycznie doskonalszego, ale przy tym wszystkim wpada w poczucie wyższości i zarozumialstwa. Podczas wieloletniej praktyki zetknęłam się wielokrotnie z przejawami Bogozy trenera i Bogozy terapeuty.
Oczywiście zrozumiałe i logiczne jest to, ze prowadzący wie (a przynajmniej powinien wiedzieć) więcej od swoich słuchaczy. Lecz równie ważne jest to, aby się nie wywyższać. Budowanie autorytetu to sztuka. Można przekazywać wiedzę z pozycji Eksperta zachowując przy tym dobre relacje!
Jeśli prowadzisz szkolenie, warsztaty czy grupę tematyczną obowiązują Cię podobne zasady.
Jednak są pewne różnice dotyczące tych wyżej wymienionych form prowadzenia.

Energia, której używasz

O jaką energię chodzi?
Oczywiście, przede wszystkim i głownie jest to energia elektryczna. Oświetlenie, zasilanie… Warto jednak wyróżnić (i pamiętać), że są różne rodzaje energii w nauczaniu innych i inaczej je wykorzystujemy:

• Wykładowca (prelegent, prezenter) pracuje wyłącznie na własnej energii
• Trener pracuje głównie na swojej energii i po części na energii grupy uczestników
• Prowadzący grupę (terapeuta, Coach) pracuje gównie na energii grupy, choć używa też własnej

Trudny uczestnik

Często problemem sygnalizowanym przez prowadzących zajęcia (warsztaty szkolenia, grupy) sa tzw. trudni uczestnicy. Ja osobiście uważam, że Trudny Uczestnik nie istnieje. Po stronie prowadzącego leży nauczenie się i stosowanie wszelakich technikami strategii aby dotrzeć do uczestników, ale o tym opowiem szerzej w innym materiale.

Oczywiście, zrozumiałe i logiczne jest to, ze prowadzący wie (a przynajmniej powinien wiedzieć) więcej od swoich słuchaczy. Lecz równie ważne jest to, aby się nie wywyższać. Budowanie autorytetu to sztuka. Można przekazywać wiedzę z pozycji Eksperta zachowując przy tym dobre relacje!
Jeśli prowadzisz szkolenie, warsztaty czy grupę tematyczną obowiązują Cię podobne zasady.

Prowadzący też człowiek

To znaczy, że prowadzący zajęcia może mieć tremę i się po prostu „bać”.
Czego? Kogo?
Można mieć obawy przed grupą – ze jest nowa, wymagająca, doświadczona, złośliwa, testująca etc. Informacje otrzymywane przed szkoleniem często działają jak straszaki. Sama widziałam trenera (moją rolą jako szefa Działu Szkoleń była ocena jego pracy) który tak się zestresował, że … nie zjadł obiadu i dostał sensacji emocjonalnych (a zapewne i żołądkowych) . Według mnie grupa była przeciętnie wymagająca i aktywna. To trener nie był gotowy do wykonywania swojego zawodu. Niestety…

Dlatego pamiętaj Trenerze – stosuj:

„TRZY BĄDZIE”

1. Bądź uważny
2. Bądź blisko, ale .. nie za blisko
3. Bądź zaangażowany

Pytania do prowadzących zajęcia

1. Czy jesteś zainteresowany zakupem publikacji (zbioru) gier, zadań aktywizujących grupę mojego autorstwa?
2. Jakie gry („otwieracze”, „ocieplacze atmosfery” szczególnie Cię interesują?
3. Czy jesteś zainteresowany korzystanie z platformy dla trenerów – gdzie możesz zapoznać się z informacjami o rynku szkoleń, kupić lub otrzymać za darmo materiały szkoleniowe, uczestniczyć w dyskusjach i wymianie doświadczeń?

Jak nie stracić panowania nad własnym czasem?

Iwona Kubis

Wielu z nas życzyłoby sobie, aby doba trwała dłużej, niż tylko 24 godziny. W ten sposób moglibyśmy w końcu zająć się sprawami, na które zazwyczaj brakuje nam czasu. A może, zamiast próbować modyfikować ustalony przed wiekami rytm dnia, warto poświecić swoją wysiłki na naukę bardziej efektywnego zarządzania własnym czasem?

DLACZEGO ZARZĄDZANIE CZASEM MOŻE BYĆ ZARÓWNO PRZYJEMNE, JAK I SKUTECZNE?

Mój znajomy na tak postawione pytanie zwykł odpowiadać: „A dlaczego nie?”.
Rzeczywiście, często sami nakładamy ograniczenia na własne myślenie już na starcie procesu analizowania danego zagadnienia.

(NIE)ŁATWE PYTANIA

Zastanów się przez chwilę:

• KTO decyduje o tym, czy dana czynność jest dla Ciebie przyjemna czy nieprzyjemna?
• Otoczenie, czy też Ty sam?
• Dlaczego w ogóle warto nauczyć się zarządzania czasem?
• Czy to, co robisz wpływa na Twoją efektywność, na Twoje zadowolenie i komfort Twojego życia?

Te pytania są ważne i istotne właśnie na tym etapie, ponieważ na początku MUSISZ, tak – musisz zdecydować, czy poświęcisz swój cenny czas na przeczytanie tego, co znajduje się poniżej!

„Musisz” – rzadko tutaj będziemy używać tego słowa. Będziemy kłaść nacisk na „chcę”, ale w tym przypadku słowo to jest naprawdę istotne, bo posiada MOC DETERMINACJI, która jest niezbędna na początku!

CZY NA PEWNO WARTO?

Jeśli nie chcesz niczego zmieniać i masz istotne powody dla których chcesz, aby gospodarowanie czasem było dla Ciebie (nadal) czynnością żmudną, pracochłonną i niechcianą, wypisz je na kartce papieru.

A może wolisz wypisać przyczyny, dla których chcesz by zarządzanie czasem, a poprawniej – sobą w czasie było przyjemne, skuteczne i trwałe? Mam nadzieję, że odpowiedź brzmi „tak”, skoro tutaj dotarłeś.
Zapisz te powody.

* Po wielu analizach ludzie doszli do wniosku, że jednak czasem zarządzać się nie da… Można i należy za to zarządzać sobą w czasie albo własnymi celami w czasie.

Wymienione powody mogą dotyczyć sfery zawodowej, osobistej, emocjonalnej, intelektualnej lub kilku na raz.
Ważne, że je dostrzegasz i że przyczynią się one do trwałej zmiany w Twoim Systemie Organizacji Czasu i wpłyną na powstanie Osobistego Modelu Efektywności. Wybór i późniejsze stosowanie odpowiedniego horyzontu czasowego determinuje Twój sposób podejmowania decyzji.

Jak to zazwyczaj bywa – początki są najtrudniejsze, często zniechęcające i bywa, że na początku wcale nie możesz zobaczyć końcowego sensu i efektu swojego działania. Ale pamiętaj, że robisz to dla Siebie i przede wszystkim dla Siebie!

Być może zadajesz sobie pytanie:

A co ja właściwie zyskam jak już się nauczę tego „zarządzania czasem”?
Co zyskasz?

TWOJE PRIORYTETY

Z poniższej listy wybierz to, na czym Tobie zależy:

• Będę mieć więcej czasu (dla siebie, bliskich osób, na czynności przyjemne)
• Zyskam więcej zadowolenia i satysfakcji
• Zacznę zarabiać więcej pieniędzy
• Zacznę się częściej uśmiechać
• Będę z siebie dumna/dumny, ze mi się udało!
• Inni ludzie będą dla mnie milsi (nie będę już tak zdystansowaną, bo zajętą osobą)

I zacznij zarządzać Sobą w czasie i czasem w Sobie!

Iwona Kubis