Techniki Mentalnego Bogacenia się, które powinieneś znać

Iwona Kubis

Zanim przejdziemy do meritum, rozważmy następujący problem: W czym tkwi różnica pomiędzy mentalnością bogatego, a mentalnością biednego człowieka? W celu, do jakiego dąży. Ta z pozoru oczywista odpowiedź często nam umyka, przez co nie potrafimy właściwie nakierować naszych działań.

Bogactwo Mentalne

Człowiek Bogaty Mentalnie doświadcza satysfakcji z posiadanej wiedzy i umiejętności. Dokonuje głębokich przemyśleń i analiz własnej osoby. Dba o własny rozwój i cieszy się każdą zmianą, każdym krokiem do przodu. Czuje się spełniony, to także forma bogactwa wewnętrznego. Niemierzonego w pieniądzu ani nie zaznaczającego się w środkach zgromadzonych na rachunku bankowym.

Zasobność Finansowa

Człowiek, który chce użyć technik mentalnych, aby poprawić swoją zasobność finansową ma cel w postaci wzbogacenia się w sensie finansowym.

Jak wykorzystać techniki mentalne aby poprawić swoją „zasobność” ?

Dlaczego tak ostrożnie podchodzę do samego określenia zamożności?

Z bardzo konkretnego powodu. Wiele osób, co niejednokrotnie ujawnia się podczas sesji coachingowych i terapeutycznych , ma problem z nazwaniem siebie „bogatym” albo w ogóle nie może zaakceptować bogactwa. Dlaczego? Działają tu skrypty i przekonania.

Złe przekonania

Skojarzenia, zasłyszane i utrwalone, oparte na obiegowych stwierdzeniach, np. że ktoś się nieuczciwie wzbogacił, o tym, że… łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego- nie wspominając. Swoją drogą, dlaczego akurat wielbłądowi? Żaba też nie przejdzie, pchła również nie. Chodzi o wyolbrzymienie, ba, napiętnowanie tego, że Bogaty równa się zły. Wiele osób źle myśli o bogatych, choć skrycie im zazdrości – zamiast się na nich wzorować. Panuje u nas swoista apoteoza biedy i ubóstwa. Biedny jest dobry, uczciwy, cierpi w pokorze.
Jeśli chce – niech cierpi, jeśli nie chce zadać sobie pytania: co jest złego w bogactwie?

Bogaci są dobrzy

Bogaci tego świata potrafią dzielić się z innymi, otwierają fundacje, wspierają biedniejszych. Dzielą się tym, co mają. Dbają o naszą planetę, ludzi i zwierzęta. Trzeba to tylko zauważyć. To dobra strona bycia bogatym. Oczywiście nie wszyscy tak robią, ale bycie bogatym daje taka możliwość.
Niestety panują u nas złe przekonania również i na ten temat – co ujawnił przeprowadzony przed kilku laty Raport „Filantropia w Polsce„, opublikowany przez Fundację dla Polski. :

„(…) Co ciekawe, z badania wynika, że w odczuciu większości darczyńców społeczeństwo negatywnie postrzega działalność filantropijną jak również samych filantropów. Wskazują na powszechnie panujące przekonanie, iż filantrop to ten, który na pomaganiu innym chce „zrobić interes”, gdyż w przeciwnym razie nie oddawałby swoich pieniędzy. W tym kontekście darczyńcy podkreślają dość powszechnie wyrażaną podejrzliwość dotyczącą źródła pochodzenia majątku przeznaczanego na działalność filantropijną. W najlepszym wypadku filantropia określana jest jako fanaberia człowieka, „który ma wszystko, a teraz bawi się w filantropa”.

Już 2 lata później Fakt wytknął polskim bogaczom, że „Dobroczynność polskich krezusów nie jest dla nich powodem do chwały” – podkreślając, że słabo wypadamy na tle Amerykanów:

„Multimilionerzy nie chowają bogactwa dla siebie i swoich najbliższych. Bo na cóż komu fortuna, gdy już mamy wszystko, a pięćsetnego zegarka nie kupimy, piętnasty prywatny odrzutowiec nie cieszy, a na Marsa nie polecimy? Tym bardziej, że na całym świecie jest tylu potrzebujących, że okruch bogactwa miliardera może odmienić ich życie. Nie wszyscy to oczywiście pojmują. Amerykanie bardziej, ale Polacy już nie. Dobroczynność polskich krezusów nie jest dla nich powodem do chwały.
Pierwowzorem dobroczynności był Andrew Carnegie. XIX-wieczny magnat stalowy, fundator nowojorskiej Canegie Hall. Pod koniec życia wprawił cały świat w osłupienie, gdy cały swój majątek przeznaczył na cele charytatywne – w tym budowę sieci bibliotek publicznych. Jego tropem idą także dziś bogaci Amerykanie.
Założyciel Microsoftu Bill Gates i inwestor giełdowy Warren Buffett prowadzili kampanię „The Giving Pledge”, by przekonać najzamożniejszych Amerykanów, do przekazywania na cele charytatywne co najmniej połowy majątku. Na apel odpowiedziało 34 miliarderów, wśród nich właściciel firmy informatycznej Oracle Larry Ellison, założyciel CNN Ted Turner, burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg, potentat przemysłu energetycznego T. Boone Dickens. Bufett zadeklarował przekazanie 99 proc. majątku na rzecz potrzebujących. Amerykanie co roku przekazują na cele charytatywne 300 mld dolarów.”

Tak czy inaczej – bogaci pomagają, między innymi dlatego, że są bogaci – choć oczywiście nie tylko ale dlatego .

Zmień myślenie

Zacznij myśleć inaczej.
Pomyśl co dobrego Tobie i innym przynieść może Twoje Bogactwo. Zacznij myśleć dobrze o bogatych. Poszukaj ich w swoim otoczeniu. Wzoruj się na nich zamiast im zazdrościć.
Powtarzaj sobie w myśli i na głos, każdego dnia, że:

  • czujesz się zasobny
  • zamożny
  • że starcza Ci na wszystko
  • i ze jesteś bezpieczny

Jeśli masz z tym trudność, poniżej przeczytaj, jak to zmienić.

Bogactwo na języku

Niektórym jednak, bogactwo w odniesieniu do własnej osoby nie przechodzi przez gardło. Nie są w stanie tego powiedzieć, bo chodzi o to, aby – parafrazując Słowackiego – język giętki powiedział to, co pomyśli głowa.
Ale nie powie, bo głowa nie akceptuje bogactwa. Bo dalej tkwią w niej przekonaniu, że bogactwo to zło, a w najlepszym przypadku na pewno nie dobro. Bo przecież pieniądze szczęścia nie dają. Ale szczęście daje pieniądze, jak ktoś kiedyś słusznie zauważył!
Zatem najpierw zmień terminologie określająca swoje zasoby finansowe.
Zamiast:
„Jestem bogaty” pomyśl i powiedz „Dobrze mi się powodzi”
Albo:
„Jestem zamożny”
„Jestem zadowolona ze stanu swojego konta”
„starcza mi na wszystkie moje potrzeby i nawet zostaje ”
„Czuję się bezpieczny finansowo”
„Posiadam wystarczająca ilość pieniędzy na moje cele i potrzeby”
Lub
„Mam tyle pieniędzy ile mi potrzeba na wszystko czego pragnę”

Człowiek Bogaty Mentalnie doświadcza satysfakcji z posiadanej wiedzy i umiejętności. Dokonuje głębokich przemyśleń i analiz własnej osoby. Dba o własny rozwój i cieszy się każdą zmianą, każdym krokiem do przodu. Czuje się spełniony, to także forma bogactwa wewnętrznego. Niemierzonego w pieniądzu ani nie zaznaczającego się w środkach zgromadzonych na rachunku bankowym.

To bardzo zmienia perspektywę. Przetestowałam tę technike na sobie . Moja podświadomość zgłaszała silny opór wobec stwierdzenia „jestem bogata”, ale zamożność zaakceptowała. Dlatego dzisiaj, teraz mogę powiedzieć, ze czuję się (i jestem) osobą zamożną. Pod wieloma względami.

Spróbuj w ten sposób, przetestuj jakie określenia, które słowa Twoje wewnętrzne Ja „kupuje”, a które odrzuca. Sam wyznacz swoje progi. Nie ma skali zamożności, przynajmniej mnie nie jest znana.
Czy zamożny to ten, którego przychód miesięczny wynosi 20 tys. złotych, czy to jeszcze za mało?

Powtórzę ponownie. Wyznacz Swój Próg Zamożności samodzielnie.
I doświadczaj zamożności. Każdego dnia. Począwszy od dzisiaj!

Technika wiary finansowej

Pamiętaj tez o tym, żeby to, co mówisz – mówić z przekonaniem. Jeżeli coś myślisz/mówisz, a sam w to nie wierzysz – odrzuć to zdanie, bo ono nie zadziała. Skonstruuj takie sformułowanie, w które sam wierzysz (możesz posłużyć się wyżej podanymi przykładami lub ułożyć własne zdania).
Wierz w to, co myślisz i mówisz.

To jest kluczowe w tej technice!

Ilu dawek Pewności Siebie potrzebujesz?

Iwona Kubis

Pewność Siebie to właśnie ten element wiary, że po przeczytaniu tego wpisu  i zastosowaniu metod może ci się udać. Uda Ci się. Jak się czujesz, gdy to czytasz?
Jeśli masz problem z uwierzeniem, spróbuj w inny sposób. Pomyśl: A co mi szkodzi spróbować?
Zacznij ostrożnie od budowania takiego właśnie przekonania: Może mi się udać.
To etap przedwstępny  jeśli jeszcze nie potrafisz powiedzieć (wierząc w to!): uda mi się.

Pierwsza dawka Pewności Siebie

Być może przeczytałeś już niejedną książkę o tym jak być pewnym siebie, śmiałym, kreatywnym, towarzyskim i efektywnym.

Nie pomogło? To niczego nie przesądza.

 Być może nie działałeś w ogóle lub działałeś w niewłaściwy sposób.

Zapoznaj się z tym, co mam do powiedzenia i po prostu zacznij działać.

Teraz może Ci się udać!

Uda Ci się!

Uda Ci się na pewno (jeśli tylko uwierzysz)!

Druga dawka Pewności Siebie

Dotyczy tego, czy w ogóle chcesz większej pewności siebie.

NIE)ŁATWE PYTANIA, czyli zrób sobie wstępny test. 

Odpowiedz na pytania i po prostu przeanalizuj odpowiedzi. Test nie ma arkusza rozwiązań ani punktacji.

Zastanów się przez chwilę i odpowiedz:

  • Kto decyduje o tym, czy dana czynność jest dla Ciebie przyjemna czy nieprzyjemna?
  • Kto ustala Twoje cele?
  • Czy planujesz robić to, co lubisz?
  • Czy robisz to, co lubisz?
  • Czy lubisz to co robisz? (np. swoją pracę)?
  • Czy to, co robisz wpływa na efektywność, na Twoje zadowolenie i komfort mojego życia?
  • Czy to, co robisz wpływa na Twoją pewność siebie? W jaki sposób wpływa?
  • Z jakimi ludźmi masz najczęściej do czynienia? (narzekacze, optymiści, zazdrośnicy)

Te pytania są ważne i istotne właśnie na tym etapie, ponieważ na początku musisz, tak, MUSISZ zdecydować, czy dokonasz podstawowych zmian w swoim otoczeniu tak, aby wspierało Cię w rozwoju.

„Musisz” – rzadko  tutaj będziemy używać tego słowa,  będziemy stawiać na „chcę”, ale w tym przypadku słowo to jest naprawdę istotne bo posiada MOC DETERMINACJI, która jest niezbędna na początku! O ważności MOC-y już wspominałam i będziemy jeszcze do tego nawiązywać.

Jak przejść pomost pomiędzy „Muszę” i „Chcę”, wyjaśniam poniżej. Długo zastanawiałam się, prowadząc szkolenia czy  zajęcia terapeutyczne, jak sprawić, by ludzie poczuli, że chcą, a nie muszą. Jak wpłynąć na motywację „od środka”.

Pewnego razu, rysując na flipcharcie model Muszę – Chcę,wskazałam na przejściowy stan, taki „pomost” pomiędzy tymi dwoma stanami.

Tym stanem jest…

MOGĘ

I kiedy masz taką sekwencję:

MUSZĘ-MOGĘ-CHCĘ

Okazuje się, że wejście w stan „chcę” jest dużo łatwiejsze (czasami w ogóle jest to jedynie możliwe) przez stan „mogę”.

Bardzo trudno wmówić sobie, że jak muszę to chcę. Nie wierzysz? To spróbuj przekonać kogoś, kto czuje się zmuszany do czegoś, słowami: Ależ moja droga, Ty na pewno chcesz tego, chcesz, ale jeszcze o tym nie wiesz i dlatego Ci się tak wydaje, że musisz.

Jeśli Ci się to uda, koniecznie do mnie napisz i opisz jaką technikę stosujesz! Kupię tę technikę od Ciebie. Z moich doświadczeń (25 lat pracy z zespołami ludzkimi, coachingu, motywacji, doradztwa i terapii)  wynika jednak, że to nie działa… A co działa?

Właśnie ten pomost.

Najlepiej wypróbuj na sobie. Jeśli jesteś w stanie

MUSZĘ

muszę, ale…. Mam dość,  nie chcę, nie chce mi się, mam tego dość, dlaczego mnie zmuszają etc

Zadaj sobie pytanie:

Czy ja w ogóle mogę to zrobić?

STAN „mogę” oznacza: czy mam umiejętności, narzędzia, czas, sposobność, miejsce etc.

I z tego stanu jest już dużo bliżej do stanu chcę.  Uwaga: może nie udać się za pierwszym razem. Ale to dokładnie tak jak z nauką pływania, jazdy rowerem czy manewrem parkowanie tyłem.

Dlatego częściej będziemy korzystać z „chcę” bo nauczysz się przechodzić do tego stanu ze stanu „muszę”. Jak szybko to zrobisz – zależy od Ciebie. Czy to się w ogóle opłaca? Pewnie! Każdego z nas, co jakiś czas spotykają czynności i zadania, których nie chcemy, a musimy.

Wracając do budowania pewności siebie….

Spotkałaś się może ze stwierdzeniem, że rzeczy nie są z gruntu ani dobre ani złe? To my nadajemy im określone znaczenia… (za A.Robbinsem).

W tym miejscu raz jeszcze pomyśl i odpowiedz sobie na kolejne dwa pytania:

  • Czy chcę zmieniać stan obecny?
  • Dlaczego chcę go zmienić?

Jeśli nie chcesz niczego zmieniać i masz istotne  powody dla których chcesz aby wszystko pozostało tak, jak jest – wypisz je w swoim notatniku.To pytanie potrzebne Ci było po to, by poznać swoje ewentualne opory  i mentalne ograniczniki.

A może wolisz wypisać powody, dla których chcesz, by  Twoje życie uległo przemianie, chcesz zyskać większą pewność siebie i skuteczność w działaniu. Mam nadzieję, że odpowiedź brzmi „tak”, skoro jesteś tutaj.

Zapisz te powody.

Wymienione powody mogą dotyczyć sfery zawodowej, osobistej, emocjonalnej, intelektualnej lub kilku na raz. Ważne, że je dostrzegasz i że przyczynią się one do trwałej zmiany w Twoim Systemie Organizacji Osobowości i wpłyną na powstanie Osobistego Modelu Pewności Siebie.

Wybór i późniejsze stosowanie odpowiedniego horyzontu czasowego determinuje nasz sposób podejmowania decyzji. Jak to zazwyczaj bywa – początki są najtrudniejsze, często zniechęcające i nadal nie możesz zobaczyć końcowego sensu efektu. Ale pamiętaj, że robisz to dla Siebie i przede wszystkim dla Siebie!

ZADANIE DOMOWE

Być może zadajesz sobie pytanie: A co ja właściwie zyskam jak nabiorę tej „pewności siebie”?

Co zyskasz? o korzyściach z pewności siebie już była wcześniej mowa,   ale najlepiej jak sam/a wskażesz swoje własne korzyści.

Z poniższej listy wybierz to, na czym Tobie zależy:

 

  • Działając pewnie i efektywnie – będę mieć więcej czasu (dla siebie, bliskich osób, na czynności przyjemne)
  • Zyskam więcej zadowolenia i satysfakcji z życia
  • Zacznę zarabiać więcej pieniędzy
  • Chcę pozwolić sobie mniej pracować
  • Pozwolę sobie więcej odpoczywać i „nic nie robić” nie mając przy tym wyrzutów sumienia
  • Zacznę się częściej uśmiechać
  • Będę bardziej zadowolona/y ze swojego wyglądu
  • Będę mieć więcej wiary w siebie
  • Będę się bardziej podobać innym, wzbudzać sympatię  Będę z siebie dumna/dumny, ze mi się udało!
  • Inni ludzie będą dla mnie milsi (albo zacznę to zauważać, mając więcej pewności siebie!)
  • Ja będę milsza/milszy dla innych
  • Chcę umieć odmawiać i nie zadręczać się tym, że to w ogóle robię!
  • Chcę się cieszyć ze zwykłych rzeczy i będę to robić!
  • Będę chodzić prosto i podniesioną głową
  • Będę mieć odwagę odezwać się w nieznajomym towarzystwie
  • Będę częściej zabierać głos w dyskusji
  • Będę bronić własnego zdania w sposób asertywny
  • Nauczę się odmawiać
  • Nauczę się śpiewać z radości pod prysznicem albo prowadząc samochód
  • Będę w restauracji zamawiać to co, chcę, a nie to co inni
  • Będę ubierać się tak jak lubię
  • Będę mieć czas na swoje hobby
  • Założę mini /lub szorty nawet jeśli nie podobają mi się moje nogi
  • Przestanę bać się moich kompleksów
  • Zaakceptuję siebie w pełni i w całości
  • Polubię siebie
  • Pokocham siebie
  • Powiem to swojemu odbiciu w lustrze

 

Iwona Kubis

 

Jak obudzić w sobie Moc Pewności Siebie?

Iwona Kubis

W ramach nowego cyklu na blogu chciałam zaproponować Wam, moi Drodzy czytelnicy, lekturę podzielonego na krótkie odcinki e-booka „Moc pewności siebie”. Po przeczytaniu jej dowiecie się, jakie korzyści płyną z posiadania dużej pewności samego siebie oraz poczucia własnej wartości, jak również poznacie liczne i skuteczne techniki na osiągnięcie wymarzonego przez Was stanu tych cech.

Poczucie pewności siebie

Jak rozumiesz „pewność siebie”? Jak to jest być „pewnym siebie”? Co dla Ciebie oznacza ”niskie”, a co „wysokie” poczucie własnej wartości? Zadaję Ci te wszystkie pytania, abyś już na wstępie mógł określić co chcesz zmienić lub osiągnąć, a ja Ci powiem w jaki sposób to zrobić.

Kierując się podanymi tutaj wskazówkami będziesz mógł szybko i skutecznie zbudować (jeżeli uważasz, że nie masz) lub umocnić (jeśli uważasz, że masz, ale za słabe) poczucie własnej wartości i pewność siebie.
A wówczas, przy wsparciu metodami pokazanymi w niniejszym opracowaniu – osiągniesz to, czego pragniesz wtedy, kiedy chcesz.

Fajne, prawda?

Ale w całej Grze o Pewność Siebie najfajniejsze jest to, że to się udaje (jeśli zastosujesz się do wskazówek), a w dodatku jest przyjemne!

Dlaczego, drodzy Czytelnicy, mielibyście mi w ogóle uwierzyć?
Po pierwsze dlatego, że wszystko, ale dokładnie wszystko z tej książki przećwiczyłam na sobie, aby nabrać pewności siebie (tak, tak, nie zawsze ją miałam), po drugie dlatego, że nauczyłam się odróżniać Zdrową Pewność Siebie od zarozumialstwa, po trzecie wreszcie dlatego, że w pracy z moimi klientami w coachingu i terapii również im polecam te metody, a oni stosują je z dobrym skutkiem.

Wystarczy, aby uwierzyć?

Jeśli nie , to po prostu przeczytaj i … sprawdź mnie!

Rozmiar tego opracowania nie pozwala opisać szerzej mojej historii, ale powiem, że z wielu niełatwych, trudnych i „beznadziejnych” sytuacji, gdzie podejmowano próby, aby zachwiać moją Pewnością Siebie, Wiarą w Siebie, wyszłam zwycięsko. Nie tylko utrzymałam Pewność i Wiarę, ale jeszcze je umocniłam. Udało mi się również pomóc wielu osobom w uzyskaniu oraz odzyskaniu pewności siebie i dobrej samooceny, a dzięki tej wiedzy i doświadczeniu mogę pomóc również Tobie!

Od wielu lat prowadzę szkolenia i zajęcia indywidualne z tematyki efektywności osobistej, kreatywności, i od wielu lat bardzo ważny element tych zajęć stanowi budowanie pewności siebie, samooceny, znajdowanie dróg do rozwoju osobistego i uczenie się konkretnych narzędzi. Jak już wcześniej wspomniałam – osobiście stosuję opisane tu techniki z rewelacyjnym wręcz skutkiem. Rozmiar tego opracowania nie pozwala opisać szerzej mojej historii, ale powiem, że z wielu niełatwych, trudnych i „beznadziejnych” sytuacji, gdzie podejmowano próby, aby zachwiać moją Pewnością Siebie, Wiarą w Siebie, wyszłam zwycięsko. Nie tylko utrzymałam Pewność i Wiarę, ale jeszcze je umocniłam. Udało mi się również pomóc wielu osobom w uzyskaniu oraz odzyskaniu pewności siebie i dobrej samooceny, a dzięki tej wiedzy i doświadczeniu mogę pomóc również Tobie!

Dlatego, że wiem na pewno („na pewno” brzmi dobrze w temacie Pewności Siebie, prawda?), jakie pozytywne skutki przynosi praca nad budowaniem Mocy Pewności Siebie. Postanowiłam napisać tę książkę, aby dotrzeć nie do setek osób, z którymi mam bezpośredni kontakt i którym przekazuję te sposoby, ale do wielu, wielu tysięcy, setek tysięcy osób, które przeczytają tę książkę.

Właśnie te sprawdzone i skuteczne techniki, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku – znajdziesz w tej książce.
Czy jestem pewna, Że Ci się powiedzie, jeśli dokładnie zastosujesz się do wskazówek? TAK.

A Ty?

To wyruszamy w drogę – do Pewności Siebie!

Co daje pewność siebie?

Zacznijmy od tego , że pewność siebie daje poczucie, ze mało co Cię w życiu omija, że masz pełną świadomość tego, że żyjesz Pełnią Życia i w taki sposób, w jaki chcesz żyć.

Być może do tej pory odnosiłeś takie wrażenie, że omijają Cię okazje, przyjemne momenty, jakieś niesamowite zdarzenia.

Dlaczego?
Bo w ostatniej chwili zabrakło… odwagi, wiary, że się uda?

Jeśli tak się stało, nie przejmuj się, teraz się uda!
Znam to doskonale również z własnego życia. Za każdym razem, kiedy się poddałam – nie udawało się. Za każdym razem , kiedy postanawiałam, że się po prostu uda – udało się! Nie dopuszczaj do siebie zdradzieckiego zwątpienia.
Pomyśl, czy wątpisz w siebie? Jeśli Ty wątpisz w siebie, jak inni mają w Ciebie wierzyć?

A może wątpisz w swoją wartość, w swoje możliwości, umiejętności, czujesz się gorsza, gorszy niż inni? Jeśli to uczucie jest Ci bliskie – mam dobrą wiadomość, ta książka pomoże Ci pozbyć się tego uczucia na zawsze!

Jeśli zdarzało się tak, że miałeś wrażenie, że życie mija tak jakoś bez sensu, dzień za dniem i w dodatku miałeś obawę, że nic się nie zmieni, to znaczy ze ta książka jest dla Ciebie!

Posiadając Pewność Siebie wiesz, że sprawy toczą się dokładnie tak, jak powinny, jak je zaplanowałaś, tak jak postanowiłaś, że ma być. A jeśli zachodzą zmiany pierwotnego planu – wiesz, że to jest celowe i nazywasz je „korektami kursu”. To właśnie daje Pewność Siebie. Nie myślisz – oj nie udało się, a mówisz i myślisz: Ok, ok, zmieniam plan, to normalne, świetni piloci też muszą dokonywać korekty kursu, jak trzeba.

Dlaczego ta książka nosi tytuł „Moc Pewności siebie” a nie po prostu „Pewność Siebie”? Ponieważ, aby odnieść Prawdziwy i Trwały Sukces, musisz nie tylko posiadać Pewność Siebie, ale też czuć jej MOC. Potrzebujesz jej.

 

Czy boimy się coachingu i terapii?

Iwona Kubis

Często pokutuje w nas przekonanie, że decyzja o udaniu się do psychoterapeuty jest jednoznaczna z przyznaniem się do posiadania poważnych problemów psychicznych. Czujemy się z tym nieswojo, ponieważ dajemy w ten sposób do zrozumienia, że coś jest z nam nie tak. Warto jednak wyzbyć się tego rodzaju krzywdzących dla nas samych uprzedzeń i potraktować tego rodzaju terapię jako okazję, aby rozwiązać trapiące nas problemy.

Dlaczego boimy się terapii?

Niedawno na blogu pisałam o niebezpieczeństwach związanych z zawodem coacha i terapeuty. Przyjrzyjmy się teraz tej kwestii, jednak z perspektywy Pacjenta i Klienta (przy coachingu mamy do czynienia z „klientem”, w psychoterapii natomiast określenia te używane są zamiennie).

Z coachingiem jest trochę łatwiej. Z usług coacha korzysta wiele osób i jest to obszar rozwoju. Oznacza to na przykład chęć rozwinięcia jakichś określonych kompetencji. Coach wspiera wówczas klienta w procesie zmian.

Jeśli jednak decyduję się udać do psychoterapeuty. Uuu… To musi oznaczać, że coś jest ze mną nie dobrze, coś jest na pewno nie tak. Korzystanie z pomocy terapeuty jest u nas jeszcze mocno „nieoswojone” kulturowo. W innych społeczeństwach zjawisko to jest zrozumiałe i popierane. W Polsce nadal jeszcze pokutuje nieodróżnianie wizyty u psychoterapeuty od wizyty u psychiatry.

Psychoterapeuty ani psychoterapii nie trzeba się bać. Tak naprawdę coaching od terapii dzieli jedynie część diagnostyczna i horyzont (co dokładniej wyjaśniam na filmie).

Czym różni się coaching od psychoterapii?

Zasadniczą różnicą między coachingiem, a psychoterapią jest założenie, że klient (czyli osoba poddawana coachingowi) ma wszystkie umiejętności, kompetencje i zasoby intelektualne niezbędne do zmieniania i udoskonalania swojego życia oraz do osiągania wyznaczonych przez siebie celów. Rola coacha przypomina rolę przewodnika, który pokazuje nam Drogę.

W psychoterapii natomiast stawiana jest diagnoza, potrzebna jest analiza przeszłych wydarzeń i doświadczeń. W odróżnieniu od coachingu, psychoterapia dedykowana jest przede osobom, które zmagają się z życiowymi trudnościami i/lub borykają się z jakimiś zaburzeniami.

Korzystanie z pomocy terapeuty jest u nas jeszcze mocno „nieoswojone” kulturowo. W innych społeczeństwach zjawisko to jest zrozumiałe i popierane. W Polsce nadal jeszcze pokutuje nieodróżnianie wizyty u psychoterapeuty od wizyty u psychiatry.

Inny punkt odniesienia

W psychoterapii należy się skupić na rozwiązaniu problemu, który powstał w przeszłości, ale powoduje dysfunkcje, dyskomfort w teraźniejszości. Psychoterapia zajmuje się tez działaniami mającymi na celu lepsze radzenie sobie w przyszłości.

W coachingu doświadczenia z przeszłości są traktowane jako kapitał. Ważne jest to gdzie jesteś „dzisiaj”, jak wykorzystujesz swoje zasoby i doświadczenie oraz dokąd zmierzasz. Ważny jest cel, który sobie wyznaczasz.

W psychoterapii oczywiście też wyznaczane są cele, ale w oparciu o problemy zgłaszane przez pacjenta.

Coaching terapeutyczny

To pojęcie zostało stworzone przeze mnie na potrzeby osób, które mają dystans do terapii i potrzebują tez coachingu. Tak naprawdę bowiem psychoterapeuci pracujący w nurcie poznawczo-behawioralnym i coachowie używają podobnych narzędzi.

Zarówno psychoterapia poznawczo-behawioralna jak i coaching mają swój początek w podobnym czasie, chociaż rozwijały się niezależnie od siebie.

Coaching jest popularny i modny, zaś psychoterapia nadal budzi obawy i dystans. A tak naprawdę chodzi o to samo! O Zmiany, o rozwój, o poprawę jakości Twojego Życia.

Pytania

1. Co dotychczas sądziłeś na temat coachingu i terapii?
2. Czy zdarzało Ci się korzystać z usług coacha lub terapeuty(psychologa)?
3. Czy w razie powstania problemu w Twoim życiu wybierzesz terapię czy coaching?

Dlaczego warto być asertywnym?

Iwona Kubis

• Czy jesteś Asertywnistą?
• Czy umiesz być asertywny?
• Czy umiesz reagować na asertywne zachowania innych?

Dylemat Pojęcia

Kiedy staramy się zdefiniować słowo „asertywność”, pierwszym określeniem, które zwykle przychodzi nam na myśl, jest „umiejętność mówienia nie”. Owszem, zdolność ta bezsprzecznie zalicza się do umiejętności asertywnych, jednak nie ona jedna. Według mnie do asertywności bardzo pasuje zasłyszane przed laty zdanie:

Tam się kończy Twoja wolność, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka

W praktyce oznacza to – przestrzegaj czyichś granic, ale chroń również swoje własne. Masz prawo odmówić, masz prawo okazać swoje uczucia oraz wypowiedzieć swoje zdanie i co ważne – po tym, jak to zrobisz, masz prawo mieć stabilne, adekwatne uczucia. Mam tu na myśli dosyć częste sytuacje, gdy owszem, zachowasz się w sposób zdecydowany, ale niebawem przychodzi poczucie winy objawiające się np. takimi myślami: „jak mogłem”, „przecież było jej przykro”, „miał łzy w oczach”, „może za ostro to powiedziałam”.

Czy warto byc asertywnym?

Osobiście doskonale wiem, jaka jest cena i wartość asertywności. Dlatego zachęcam do nauki bycia asertywnym. Odpowiadając na pytanie tytułowe:

Warto. Zdecydowanie warto.

Dla siebie, dla innych.

Asertywności uczyłam się na różnych bolesnych przykładach. Często zdarzało mi się żałować, że byłam zbyt zdecydowana. Albo że nie byłam…

Co daje bycie asertywnym?

Zadowolenie, satysfakcję, poczucie, że dbasz o siebie i że dbasz o dobre, prawidłowe relacje z innymi (np. nie dajesz się wykorzystywać). Pewność, że zużywasz swój czas i energię we właściwy sposób, nie tracisz go na sprawy niepotrzebne i na ludzi, którzy nie doceniają tego, co robisz.

Asertywności można i warto się nauczyć

Czy dla mnie nie jest za późno?

Być może zadajesz sobie takie pytanie. Zastanawiasz się nad tym, czy z umiejętnościami asertywności nie trzeba się np. urodzić…

Asertywności można się nauczyć. W każdym wieku!

Nigdy nie jest za późno na naukę.

Szczerość za szczerość

Odpowiedz szczerze. Tu i teraz. Czy jesteś asertywny?

Jeżeli tak – napisz w komentarzu, jak to robisz!

Jak Ci się to udaje?

Jeżeli nie… Powiedz o tym szczerze. To PIERWSZY KROK.

Uznać swoją „nie-asertywność” to niezwykle ważny krok do zmiany.

DRUGI KROK – to stwierdzenie i poczucie, że już więcej tak nie chcę i że mam dość!
Podzielę się tu krótko moimi doświadczeniami. Jestem asertywna, owszem, ale cena nauki była wysoka, a jej czas długi.

Ale warto było to przeżyć, by teraz być tu gdzie jestem i tym kim jestem

Może Cię zaskoczę ale tak naprawdę asertywną osobą jestem dopiero od kilku lat, a mam ich skończone pięćdziesiąt! Wiele czasu zajęła mi nauka asertywności, a od lat przecież prowadzę warsztaty dotyczące tego tematu! Ale największym nauczycielem w tej dziedzinie dla mnie byli inni ludzie w moim życiu oraz trudne sytuacje, o których opowiadam na filmie.
Może trudno w to dzisiaj uwierzyć, ale dawałam się wykorzystać i byłam nawet ofiarą przemocy. Na szczęście da się taką sytuację zmienić. Dziś jestem pełna optymizmu i energii, a wszystko co mi się zdarzyło, obróciłam w doświadczenie będące nauką na przyszłość.

Nawet jeżeli dotychczas Ci się nie udawało

Spróbuj teraz.
Może właśnie to jest czas dla Ciebie. Na bycie asertywnym?
Na naukę?
Na doświadczanie uczuć, które wynikają z bycia asertywnym?
Od razu uprzedzam! To nie jest łatwe. Wymaga pracy i konsekwencji. Asertywność trzeba ćwiczyć oraz ją doskonalić. Dzień w dzień, dzień po dniu.

Mini test asertywności

1. Czy uważasz, że jesteś osobą asertywną? Określ swój poziom asertywności w skali 1-10.
2. Czy inni uważają Cięza osobę asertywną? (Słyszałeś ich komentarze na ten temat)
3. Kiedy łatwo (najłatwiej) byś asertywnym? Wobec kogo?
4. Kiedy trudno (najtrudniej) być asertywnym? Wobec kogo?
5. Opisz sytuację, kiedy Twoim zdaniem byłeś asertywny i jesteś z tego zadowolony.
6. Opisz sytuację, kiedy Twoim zdaniem byłeś asertywny” i NIE jesteś z tego zadowolony.

Prawidłowe odpowiedzi:
Nie istnieją! Chodzi tu o autodiagnozę – o zbadanie, co Ty osobiście sądzisz o własnej asertywności.
Jeśli jednym z Twoich wniosków jest refleksja, iż chcesz pracować nad Osobistą Asertywnością – zapraszam na moje warsztaty oraz Coaching.

Czego nie wiesz o Trenerach?

Iwona Kubis

Wielu trenerów boryka się z podstawowymi problemami, występującymi przy wykonywaniu swojego zawodu. Do najczęstszych kłopotów prowadzących należą: umiejętność utrzymania uwagi oraz skupienia uczestników, zbudowanie na sali atmosfery sprzyjającej efektywnej pracy, czy też wyrobienia sobie wśród uczestników pozycji autorytetu opartego na kompetencjach i merytorycznej wiedzy.

Trener niczym latarnia

Wśród zaleceń dla prowadzących szkolenia, warsztaty i grupy tematyczne znane jest zalecenie, aby trener – prowadzący był „jak latarnia morska”. To znaczy, aby zauważał wszystkich, patrzył na każdego uczestnika mniej więcej tyle samo czasu, reagował na pytania i zachowania oraz widział wszystko dookoła głowy (stąd porównanie do latarni morskiej).

Trener jako Peryskop

Technika Peryskopu (moja autorska nazwa) jest według mnie lepsza. Sama często ją stosuję i nazwałam ją w ten sposób, ponieważ bardziej oddaje zachowania prowadzącego. Szczegółowo opowiadam o tej metodzie w zamieszczonym poniżej filmie.
Przy okazji przypomniała mi się opowieść o latarni morskiej, która ilustruje pewne zjawisko.. hm.. taką przypadłość trenerską …przekonanie o własnej wyższości i nieomylności… czyli… „Bogozę”.

***

(…) Dwa okręty treningowe przebywały od kilku dni w linkach atmosferycznych na manewrach. (…) gdy noc zapadła, stałem na mostku. Widoczność była słaba powodu zalegającej miejsc mostku, by mieć lepsze oko na wszystko, co się dzieje. Wkrótce po zapadnięciu zmroku obserwator ze skrzydła mostku zameldował:
– Światło z lewej burty dziobowej.
– Stałe czy rufowe? – zawołał kapitan.
– Stałe, kapitanie – odpowiedział obserwator, co zna jesteśmy na kursie grożącym niebezpiecznym zderzeni Wtedy kapitan zawołał do sygnalisty:
– Nadawaj: „Jesteśmy na kursie kolizyjnym, radzę kurs o 20 stopni”.
– Radzimy raczej wam zmienić kurs o 20 stopni – odpowiedziano nam.
– Jestem kapitanem, zmień kurs o 20 stopni – kazał wysłać kapitan,
– Jestem marynarzem drugiej klasy – przyszła odpowiedź. Zmień lepiej kurs o 20 stopni.
Wściekły już kapitan zawołał z furią:
– Wysyłaj: „Jestem okrętem wojennym. Zmień kurs o 20 stopni”.
Sygnał świetlny otrzymany w odpowiedzi mówił:
– Jestem latarnią morską.
Zmieniliśmy kurs.

Źródło: S.Covey 7 nawyków skutecznego działania

Bogoza

Określenie zapożyczyłam od pewnego kolegi po fachu, od którego je usłyszałam. Bogoza trenerska to zjawisko występujące, kiedy kiedy prowadzący uważa się za kogoś lepszego, merytorycznie doskonalszego, ale przy tym wszystkim wpada w poczucie wyższości i zarozumialstwa. Podczas wieloletniej praktyki zetknęłam się wielokrotnie z przejawami Bogozy trenera i Bogozy terapeuty.
Oczywiście zrozumiałe i logiczne jest to, ze prowadzący wie (a przynajmniej powinien wiedzieć) więcej od swoich słuchaczy. Lecz równie ważne jest to, aby się nie wywyższać. Budowanie autorytetu to sztuka. Można przekazywać wiedzę z pozycji Eksperta zachowując przy tym dobre relacje!
Jeśli prowadzisz szkolenie, warsztaty czy grupę tematyczną obowiązują Cię podobne zasady.
Jednak są pewne różnice dotyczące tych wyżej wymienionych form prowadzenia.

Energia, której używasz

O jaką energię chodzi?
Oczywiście, przede wszystkim i głownie jest to energia elektryczna. Oświetlenie, zasilanie… Warto jednak wyróżnić (i pamiętać), że są różne rodzaje energii w nauczaniu innych i inaczej je wykorzystujemy:

• Wykładowca (prelegent, prezenter) pracuje wyłącznie na własnej energii
• Trener pracuje głównie na swojej energii i po części na energii grupy uczestników
• Prowadzący grupę (terapeuta, Coach) pracuje gównie na energii grupy, choć używa też własnej

Trudny uczestnik

Często problemem sygnalizowanym przez prowadzących zajęcia (warsztaty szkolenia, grupy) sa tzw. trudni uczestnicy. Ja osobiście uważam, że Trudny Uczestnik nie istnieje. Po stronie prowadzącego leży nauczenie się i stosowanie wszelakich technikami strategii aby dotrzeć do uczestników, ale o tym opowiem szerzej w innym materiale.

Oczywiście, zrozumiałe i logiczne jest to, ze prowadzący wie (a przynajmniej powinien wiedzieć) więcej od swoich słuchaczy. Lecz równie ważne jest to, aby się nie wywyższać. Budowanie autorytetu to sztuka. Można przekazywać wiedzę z pozycji Eksperta zachowując przy tym dobre relacje!
Jeśli prowadzisz szkolenie, warsztaty czy grupę tematyczną obowiązują Cię podobne zasady.

Prowadzący też człowiek

To znaczy, że prowadzący zajęcia może mieć tremę i się po prostu „bać”.
Czego? Kogo?
Można mieć obawy przed grupą – ze jest nowa, wymagająca, doświadczona, złośliwa, testująca etc. Informacje otrzymywane przed szkoleniem często działają jak straszaki. Sama widziałam trenera (moją rolą jako szefa Działu Szkoleń była ocena jego pracy) który tak się zestresował, że … nie zjadł obiadu i dostał sensacji emocjonalnych (a zapewne i żołądkowych) . Według mnie grupa była przeciętnie wymagająca i aktywna. To trener nie był gotowy do wykonywania swojego zawodu. Niestety…

Dlatego pamiętaj Trenerze – stosuj:

„TRZY BĄDZIE”

1. Bądź uważny
2. Bądź blisko, ale .. nie za blisko
3. Bądź zaangażowany

Pytania do prowadzących zajęcia

1. Czy jesteś zainteresowany zakupem publikacji (zbioru) gier, zadań aktywizujących grupę mojego autorstwa?
2. Jakie gry („otwieracze”, „ocieplacze atmosfery” szczególnie Cię interesują?
3. Czy jesteś zainteresowany korzystanie z platformy dla trenerów – gdzie możesz zapoznać się z informacjami o rynku szkoleń, kupić lub otrzymać za darmo materiały szkoleniowe, uczestniczyć w dyskusjach i wymianie doświadczeń?

Jak nie stracić panowania nad własnym czasem?

Iwona Kubis

Wielu z nas życzyłoby sobie, aby doba trwała dłużej, niż tylko 24 godziny. W ten sposób moglibyśmy w końcu zająć się sprawami, na które zazwyczaj brakuje nam czasu. A może, zamiast próbować modyfikować ustalony przed wiekami rytm dnia, warto poświecić swoją wysiłki na naukę bardziej efektywnego zarządzania własnym czasem?

DLACZEGO ZARZĄDZANIE CZASEM MOŻE BYĆ ZARÓWNO PRZYJEMNE, JAK I SKUTECZNE?

Mój znajomy na tak postawione pytanie zwykł odpowiadać: „A dlaczego nie?”.
Rzeczywiście, często sami nakładamy ograniczenia na własne myślenie już na starcie procesu analizowania danego zagadnienia.

(NIE)ŁATWE PYTANIA

Zastanów się przez chwilę:

• KTO decyduje o tym, czy dana czynność jest dla Ciebie przyjemna czy nieprzyjemna?
• Otoczenie, czy też Ty sam?
• Dlaczego w ogóle warto nauczyć się zarządzania czasem?
• Czy to, co robisz wpływa na Twoją efektywność, na Twoje zadowolenie i komfort Twojego życia?

Te pytania są ważne i istotne właśnie na tym etapie, ponieważ na początku MUSISZ, tak – musisz zdecydować, czy poświęcisz swój cenny czas na przeczytanie tego, co znajduje się poniżej!

„Musisz” – rzadko tutaj będziemy używać tego słowa. Będziemy kłaść nacisk na „chcę”, ale w tym przypadku słowo to jest naprawdę istotne, bo posiada MOC DETERMINACJI, która jest niezbędna na początku!

CZY NA PEWNO WARTO?

Jeśli nie chcesz niczego zmieniać i masz istotne powody dla których chcesz, aby gospodarowanie czasem było dla Ciebie (nadal) czynnością żmudną, pracochłonną i niechcianą, wypisz je na kartce papieru.

A może wolisz wypisać przyczyny, dla których chcesz by zarządzanie czasem, a poprawniej – sobą w czasie było przyjemne, skuteczne i trwałe? Mam nadzieję, że odpowiedź brzmi „tak”, skoro tutaj dotarłeś.
Zapisz te powody.

* Po wielu analizach ludzie doszli do wniosku, że jednak czasem zarządzać się nie da… Można i należy za to zarządzać sobą w czasie albo własnymi celami w czasie.

Wymienione powody mogą dotyczyć sfery zawodowej, osobistej, emocjonalnej, intelektualnej lub kilku na raz.
Ważne, że je dostrzegasz i że przyczynią się one do trwałej zmiany w Twoim Systemie Organizacji Czasu i wpłyną na powstanie Osobistego Modelu Efektywności. Wybór i późniejsze stosowanie odpowiedniego horyzontu czasowego determinuje Twój sposób podejmowania decyzji.

Jak to zazwyczaj bywa – początki są najtrudniejsze, często zniechęcające i bywa, że na początku wcale nie możesz zobaczyć końcowego sensu i efektu swojego działania. Ale pamiętaj, że robisz to dla Siebie i przede wszystkim dla Siebie!

Być może zadajesz sobie pytanie:

A co ja właściwie zyskam jak już się nauczę tego „zarządzania czasem”?
Co zyskasz?

TWOJE PRIORYTETY

Z poniższej listy wybierz to, na czym Tobie zależy:

• Będę mieć więcej czasu (dla siebie, bliskich osób, na czynności przyjemne)
• Zyskam więcej zadowolenia i satysfakcji
• Zacznę zarabiać więcej pieniędzy
• Zacznę się częściej uśmiechać
• Będę z siebie dumna/dumny, ze mi się udało!
• Inni ludzie będą dla mnie milsi (nie będę już tak zdystansowaną, bo zajętą osobą)

I zacznij zarządzać Sobą w czasie i czasem w Sobie!

Iwona Kubis

Jak komunikować się skutecznie i sprawnie?

Iwona Kubis

Skuteczna komunikacja stanowi jedną z newralgicznych umiejętności, której posiadanie jest często postrzegane jako jedno z fundamentalnych „aktywów” człowieka. Każdy z nas doświadcza w życiu sytuacji, kiedy brak właściwej komunikacji z innymi ludźmi prowadzi do niepotrzebnych konfliktów, niezrozumienia lub nawet zranienia drugiej strony. Z tych właśnie powodów warto poświęcić swój czas na podnoszenie swoich werbalnych kompetencji.

Co to znaczy sprawność?

W Wikipedii możesz przeczytać, że sprawność to proces, podczas którego „(…) urządzenie, organizm lub proces przekształca energię występującą w jednej postaci w energię w innej postaci.”
Żeby było bardziej zrozumiale, sprawność zdefiniować można jako szeroko rozumianą umiejętność rozwiązywania przez jednostkę ludzką zadań, osiągania celów, jak również zdolność do efektywnego i ekonomicznego wykonania pracy.

Czym jest sprawność emocjonalna?

Rozpoznawanie własnych uczuć oraz potrzeb i komunikowanie ich. Jeżeli chodzi o rozpoznawanie uczuć – niestety nie uczono nas tego, chyba, że uczęszczaliśmy do specjalistycznych szkół lub na kursy, gdzie uczysz się być psychologiem, pedagogiem, coachem duchowym. Jeśli właściwie rozpoznajesz uczucia , to umiesz je też przekazać słowami oraz pokazać swoje emocje.

Sprawny człowiek radzi sobie w różnych sytuacjach szybciej i lepiej niż „niesprawni emocjonalnie”.

Co to oznacza w praktyce? Że lepiej reagujesz na sytuacje stresowe, dajesz radę rozwiązywać problemy (właśnie sam fakt, że widzisz rozwiązania jest istotny).Człowiekowi sprawnemu również przytrafiają się kłopoty i trudności, podobnie jak wszyscy inni miewa sytuacje konfliktowe, jednak lepiej sobie z nimi radzi.

Sprawność komunikacyjna. Sztuka mówienia i rozumienia.

Występuje wtedy, kiedy:

  • Ludzie Cię słuchają
  • Ty potrafisz słuchać ludzi
  • Potrafisz mówić przekonująco
  • Potrafisz mówić ciekawie
  • Tym, co mówisz pomagasz ludziom w rozwiązaniu ich problemów i zaspokojeniu ich potrzeb.

Osiągniecie sprawność komunikacyjnej  pozwoli Ci osiągać lepsze efekty w porozumiewaniu się z innymi, w życiu osobistym, rodzinnym, w obszarze zawodowym, również z osobami płci przeciwnej – co często stanowi dużą trudność!

O budowaniu bardziej zaawansowanych kompetencji w zakresie komunikacji możesz dowiedzieć się podczas warsztatów, o których informacje zamieszczane będą na mojej stronie, jak również na blogu i facebooku.

Pytania:

  1. Czy uważasz, że porozumiewasz się skutecznie?
  2. Czy umiesz porozumiewać się („dogadać”) z przedstawicielami przeciwnej płci?
  3. Czu umiesz słuchać aktywnie?
  4. Czy masz pewność, że ludzie zazwyczaj rozumieją co do nich mówisz?
  5. Czy potrafisz przekazać krótko i rzeczowo, a zarazem poprawnie stylistycznie i gramatycznie swoje myśli?
  6. Czy umiesz szybko dobierać właściwe słowa i pojęcia, pobierając je z zasobów Twojego „twardego dysku” w głowie ?
  7. Czy pojęcie „tremy” jest Ci praktycznie obce?
  8. Czy uważasz, że Twoje komunikaty są płynne?

Jeśli na wszystkie pytania Twoja odpowiedź brzmi „tak” – kurs, warsztaty ani Coaching – nie są Ci w ogóle potrzebne .

Iwona Kubis

Jak zmieniać i zmienić myślenie?

Iwona Kubis

Często nie zdajemy sobie sprawy, do jakiego stopnia reprezentowany przez nas sposób myślenia może ograniczać nasze możliwości : powstrzymywać nas od podejmowania ważnych decyzji, kwestionowania swoich umiejętności czy też zamykania się na odmienne od naszych punkty widzenia. Na szczęście dla nas istnieją techniki, które pozwalają nam na zmianę tego stanu.

Czy to możliwe?

Zmienić możesz praktycznie wszystko. Poza rzeczami, na które w sposób oczywisty  nie masz wpływu np. pogoda czy kierunek wiatru. Ale tu mówimy o Twoim Myśleniu. Na nie na pewno masz wpływ.

Pamiętaj: Tylko TY możesz myśleć we własnym umyśle.

Po co zmieniać myślenie?

Po to, żeby zmieniła się Twoja rzeczywistość i skutki Twojego działania.

Jeśli będziesz myśleć TAK SAMO – prawdopodobnie będziesz działać TAK SAMO, a jeśli będziesz myśleć i działać TAK SAMO jak dotąd, to osiągniesz TAKIE SAME SKUTKI.

I teraz docieramy do sedna- zmieniać myślenie warto właśnie wtedy, kiedy te skutki Cię nie satysfakcjonują.

 

 

Co da Ci zmiana myślenia?

Inne działania pomogą Ci w zbudowaniu odmiennych schematów myślowych w ten sposób stworzyć Nowe Schematy Działania.

Myślimy schematami. To rodzaj programu,  który włącza się  nam automatycznie. Chcesz sprawdzić? Dobrze!

Wyobraź sobie taką sytuację. Telefonujesz do bliskiej Ci osoby, o której wiesz, ze ZAWSZE odbiera telefon. Dzwonisz, a ta osoba nie odbiera, kiedy sygnał jest albo, co gorsza, włącza się poczta głosowa. A przecież utarty schemat podpowiada Ci, że ta osoba ZAWSZE dba o doładowanie komórki!

O czym pomyślisz w pierwszej kolejności?

1.Uznasz, że na pewno coś się stało? I to coś złego? I zaczniesz natychmiast „kręcić sobie filmy” – w głowie – obrazujące te wszystkie straszliwe warianty wydarzeń.

czy…

2.Stwierdzisz, ze komórka może być wyciszona albo telefon mógł się po prostu rozładować?

Jeśli wybrałeś odpowiedź nr 2, to należysz do nielicznej (niestety!) grupy osób, które zanim zaczną panikować i włączą program NaPewnoCośSięStało,  pomyślą, że może wszystko jest ok i rozwiązanie tkwi w rozładowanym telefonie…

Jesteśmy we władzy Schematycznego Myślenia.

Ale dobra wiadomość jest taka:  Możesz to zmienić!

Einstein o zmianach

 

Przestań być Niewolnikiem Negatywnych Schematów!

Możesz porzucić stare schematy i wprowadzić „nowe oprogramowanie” do swojego umysłu. Mózg jest w pewnym sensie rodzajem komputera. Działa na takim oprogramowaniu, jakie wcześniej zainstalujesz. Jeśli wyświetlasz złe scenariusze – działa mechanizm tzw. samospełniającego się proroctwa i rzeczywistość pokazuje Ci, że miałeś rację!

Warto myśleć Dobre Myśli

I tworzyć dobre „filmy” i „programy” w Twoim umyśle. Zamiast myśleć „to się nie uda” , za czym natychmiast pójdzie uruchomienie się serii obrazów jak dokładnie ma się nie udać!

Pomyśl o rozwiązaniu. Uda się. Wgraj taki program na swój twardy dysk. Jak to zrobić? Szczegóły na filmie „Dobre Programy”.

Iwona Kubis

Jak radzić sobie ze stresem? Czy stres jest nam potrzebny?

Iwona Kubis

Stres jest normalną reakcją człowieka na różnorodne psycho-fizyczne bodźce, a według definicji Sely’ego „stres jest reakcją organizmu na każde stawiane mu żądanie”. Ludzie narażeni na długotrwałe sytuacje stresujące zazwyczaj odczuwają takie symptomy, jak: przyśpieszone bicie serca, nieregularny, płytki oddech, bóle głowy, notoryczne zmęczenie, biegunki wymioty. Mają różnorodne lęki, czują złość, zmagają się z  nadciśnieniem, czują się rozkojarzeni, nie mogą skupić się na pracy ani na bieżących sprawach, mają problemy z pamięcią i trudności z kontrolą emocji.

Czy stres jest przydatny, potrzebny?

Owszem, jest taki stres, który jest przydatny nazwać go  możemy nawet stresem „pozytywnym”.  Stres możemy podzielić na następujące typy:

Stres

Dokonując szerszego podziału wyróżniamy jeszcze :

EUSTRES – towarzyszy ekscytującym wydarzeniom, jest pozytywny, a nawet niezbędny.

UNDERSTRES – stres niedociążenia, przeciwieństwo eustresu; znudzenie, beznadzieja, bezruch.

OVERSTRES – nadmierny stres, kiedy przekraczamy swoje możliwości (towarzyszy biznesmenom, ale też maratończykom).

DYSTRES – czyli najbardziej typowy, objawiający się różnego rodzaju cierpieniem: frustracją, obawą, złością, zamartwianiem się, rozpaczą.

Stres działający negatywnie na człowieka badacze nazywają DYSTRESEM (szkodliwy, nieprzyjemny stres). Na szczęście,  istnieje też odmiana  pozytywna stresu. Należą do niej stresy przyjemne, a nawet  stresory (stresy) o działaniu leczniczym. Zaliczyć tu można:

  • osiągnięcie dużego sukcesu zawodowego
  • zaspokojenie silnej, gwałtownej potrzeby
  • szczęśliwe wydarzenie
  • morderczy trening
  • głodówka / ma działanie mobilizujące, a nawet lecznicze/

Co jeszcze powinieneś wiedzieć o stresie?

Wyróżniamy 3 fazy stresu:

  1. Faza reakcji alarmowych
  2. Faza odporności (adaptacja)
  3. Faza załamania i wyczerpania

Alarm, adaptacja i wyczerpanie to trzy fazy reakcji na stres, wyróżnione przez Kanadyjczyka H. Sely’ego i nazwane General Adapiation Syndrome. Opublikował  on swoją teorię stresu w 1936 r.

Typowe, a zarazem łatwo rozpoznawalne reakcje to:

  • Poirytowanie
  • Natręctwa myślowe
  • Problemy ze snem
  • Wybuchy gniewu i/lub płaczu
  • Skurcze i tiki
  • Nieregularna praca serca
  • Zaburzenia trawienia, brak apetytu
  • Częste oddawanie moczu
  • Szukanie ciągłego zajęcia przy osłabionej zdolności do pracy
  • Ponadto stres może być przyczyną wielu chorób:

W badaniu opublikowanym w sierpniu 2014, naukowcy sprawdzili, jak ogromny wpływ na rozwój cukrzycy typu 2 ma stres w pracy. Okazuje się, że stres ma znaczący wpływ na ryzyko rozwoju cukrzycy typu 2. Hormony stresu, takie jak kortyzol i adrenalina wpływają negatywnie na metabolizm organizmu oraz mogą zwiększać insulino-odporność.

Jest to kolejny dowód na to, że cukrzyca typu 2 nie jest chorobą, za której rozwój sami chorzy są odpowiedzialni.

Stresujące zawody

W badaniach, trwających średnio 12.7 lat, wykorzystano test Karaska, mierzący poziom stresu w miejscu pracy. Wysoki poziom stresu cechowały głównie stanowiska wiążące się z małymi możliwościami decyzyjnymi oraz dużymi wymaganiami otoczenia. Przykładem mogą być takie zawody, jak kelnerzy, operatorzy linii telefonicznych, szwaczki. Jednym słowem osoby, które mają niewielkie uprawnienia decyzyjne związane ze swoją pracą, a będąc pod presją klienta, jednocześnie muszą działać szybko i precyzyjnie.

Od wielu lat tworzone są listy takich zawodów, a znajdują się na nich:

„W tym roku  według serwisu (Carrer Cast, przyp. aut.)  najbardziej stresującą profesją parają się strażacy” (za magazynem Forbes). Listy zawodów podawane przez różne żródła różnią się między sobą, kolejność stresogennych zawodów zmienia się dodatkowo co roku, jednak w grupie stresujących zawodów znajdziemy przeważnie: żołnierzy, policjantów, lekarzy, prezenterów, aktorów, dziennikarzy, pilotów.

Czy tylko kiedy wykonujesz jeden z tych zawodów powinieneś zadbać o redukcję stresu?Nie! Stosuj ZZS – Zawsze Zarządzaj  Stresem!

Zatem – czy po takiej dawce informacji można jeszcze wierzyć, ze stres może być przydatny?

Właśnie! Jeżeli to TY panujesz nad stresem, a nie odwrotnie, stres może być przydatny. W jaki sposób?

Iwona Kubis